Gruzja oczami Gruzinki, czyli 5 ciekawostek o kraju

Tak jak wspominałam wcześniej, w Batumi poznaliśmy pewną przesympatyczną, młodą Gruzinkę - Anę, która chętnie opowiedziała nam kilka ciekawostek o tym, jak to się tutaj w kraju dzieje i działo. Nie zagłębialiśmy się w wątki polityczne, bardziej skupiliśmy się na kulturze i oświacie. Poniżej 5 ciekawostek o kraju. Niektóre z nich nas zszokowały.


1. Jak zagiąć cwaniaka? Czyli o gruzińskich taksówkarzach
-Ana, jak to jest z tymi taksówkarzami? Podają kwotę, dowożą na miejsce, po czym podają kwotę o wiele większą niż ta na początku.

Nasza nowa przyjaciółka nie kryła oburzenia słysząc tę powtarzającą się historię.

-Wstyd mi za nich. Niestety faktycznie się tak dzieje, dlatego ciężko znaleźć przyjezdnego, który dobrze mówi o taksówkarzach w naszym kraju., a szczególnie w turystycznych miastach. Kilku z nich sama przyłapałam na gorącym uczynku! Dałam im nauczkę.

Ana ze względu na swoją błyskotliwość, nie do końca gruzińską urodę oraz znajomość języków obcych znalazła pewien sposób na taksówkarzy. Często będąc bardzo blisko domu i znając najszybszą drogę, którą można się tam dostać korzystała z usług taksówkarzy. W taksówce nie używała języka gruzińskiego. Najczęściej był to język rosyjski, żeby kierowca dobrze zrozumiał, w które miejsce ma zawieźć pasażera, ale jednocześnie nie zorientował się, że ma do czynienia z kimś kto może znać topografię miasta. I tak z 5km, które dzieliło Anę od domu robiło się 20km jazdy na około, byleby tylko dłużej jechać. W tym momencie Ana zazwyczaj pytała taksówkarza, dlaczego pojechał na około skoro miejsce docelowe znajdowało się na wyciągnięcie ręki.

- Zazwyczaj wtedy robiło się im bardzo głupio. Tłumaczyli się tym, że nie wiedzieli, że znam miasto. Ostatecznie w ramach przeprosin za każdą taką „oszukaną” jazdę nie musiałam płacić. Jednak każdy na koniec usłyszał moje kazanie o tym, że należy być uczciwym wobec każdego czy to turysta, czy lokalny.

2. Na sygnale, czyli respekt do policji
W przeciwieństwie do taksówkarzy, policjanci w Gruzji cieszą się bardzo dobrą sławą. Zacznijmy od tego, że każdy radiowóz non stop ma odpalone koguty i w ten sposób siedzący w nim funkcjonariusze bacznie patrolują teren. Wszystko to dlatego, żeby pokazać Gruzinom, że nad nimi czuwają, a jednocześnie pilnują, aby nikt nic nie przeskrobał. Nie bez powodu Gruzja jest obecnie jednym z najbezpieczniejszych krajów. Ponadto w Gruzji policjant to najlepiej płatny zawód. Wszystko po to, żeby wyzbyć się nawyku przyjmowania przez policjantów łapówek, który był niegdyś bardzo powszechny.

3. Wypadek w prezencie na urodziny
Gruzini jeżdżą chaotycznie. Ponadto kobieta za kierownicą to dla mężczyzn widok porównywalny do widoku byłego księdza ze swojej parafii na spacerze z gromadką dzieci i żoną. Jest to po prostu ogólnie postrzegane za nietaktowne, aczkolwiek zdarza się.

-Mimo tak chaotycznej jazdy nie widziałam jeszcze żadnego wypadku, ten chaos na drogach jest jednak jakoś kontrolowany?

-Musiałaś dobrze trafić. Wypadki zdarzają się bardzo często i są zazwyczaj bardzo poważne. Czego jednak można się spodziewać? Większość kierowców prawo jazdy dostała na urodziny, lub przy okazji świąt. To nie żart, kiedyś prawo jazdy po prostu kupowało się w prezencie, nie trzeba było nawet najmniejszego szkolenia.

4. Upał w Gruzji = tłok w Batumi
Co zrobić kiedy temperatura w miastach przekracza 40 stopni? W tej kwestii Gruzini są bardzo zgodni – wyjechać nad morze! A jak nad morze to gdzie najlepiej? Najlepiej do Batumi! I tak właśnie w upalnym sezonie pustoszeją miasta i miasteczka położone w centralnej Gruzji i wszyscy jak jeden mąż zmierzają na wybrzeże...

5. Ja płacę, a Ty co?! Czyli język angielski w Gruzji
Dlaczego prawie nikt w Gruzji nie mówi po angielsku? Powody są dwa i dzielą się na powody ludzi biednych oraz problemy ludzi bogatszych. Zacznijmy od tego, że edukacja w Gruzji jest bardzo droga i nie wielu mieszkańców stać na to, żeby ich dzieci mogły pójść do szkoły, czy na studia. Wielu z nich klepie biedę składając GEL do GELa, żeby tylko zapewnić pociechom lepszą przyszłość. Przed tymi, którym uda się uzbierać odpowiednią sumę staje kolejny problem, a mianowicie ich dzieci, które wcale nie są zainteresowane nauką. Ana opowiada o tym, jak podczas swojej edukacji wielokrotnie była świadkiem, gdy uczniowie uciekali z zajęć, lub po prostu nie chciało się im uczyć. Woleli spędzać ten czas na podwórku, luz powstrzymywał ich przed pójściem do szkoły. Może to dlatego, że ich rówieśnicy nie dostali takiej szansy? Może wtedy wydawało im się to niepotrzebne?



Przy okazji serdecznie polecam zatrzymanie się w My Warm Guest House w Batumi, w którym to poznaliśmy Anę. Świetna lokalizacja, niskie ceny, przesympatyczna obsługa, wino i czacza na powitanie. Żyć nie umierać!






Komentarze

Popularne posty

Dzika Europa ukryta w Delcie Dunaju

Tani wyjazd do Norwegii, czy to możliwe?

Spreewald - kajakiem po krainie wandali