Czarnobyl w objęciach czasu


Choć niektórym wydaje się to nieprawdopodobne, Czarnobyl od lat odwiedzany jest przez tysiące osób. Ciekawość to właśnie pierwszy stopień do Czarnobyla. Jakie są inne przyczyny tak licznej frekwencji w tym miejscu? Chęć poczucia dreszczyku emocji, spełnienia fotograficznych marzeń, poczucia się jak postać ze Stalkera, nagrania kolejnego filmu dokumentalnego lub też filmu grozy. Podczas mojego pobytu przekonałam się, że to również sposób na nowoczesną podróż poślubną...Mnie sprowadziło tam po prostu zamiłowanie do opuszczonych miejsc. No dobra, trochę też ciekawość.


Jak dostać się do Zony?

Istnieją trzy sposoby przedostania się na teren zony, z czego dwa są legalne. Po pierwsze można samemu postarać się o zdobycie pozwolenia na wejście. To najdroższy i czasochłonny sposób. Plusem jest to, że nie jesteśmy wtedy od nikogo zależni, minusem, że prawdopodobnie będziemy błąkać się nie znając terenu, dodatkowo potrzebujemy własny dozymetr i obowiązkowo GPS.

Drugi sposób to wjazd do zony z biurem, które zajmuje się zorganizowaniem przepustek oraz oprowadzeniem wewnątrz. W zależności od tego ile mamy czasu (i pieniędzy, bo nie jest to tania sprawa) można wybrać różne warianty wycieczki. W Kijowie funkcjonuje wiele biur o zróżnicowanych ofertach. Rezerwacji należy dokonać z kilkudniowym wyprzedzeniem, żeby mieli czas na załatwienie formalności. Koszt jednodniowej wycieczki z anglojęzycznym przewodnikiem i obiadem na terenie zony to około 80$.
W niektórych przypadkach wyjazd z biurem może być uciążliwy, ze względu na dużą liczbę turystów. My zwiedzaliśmy w wąskim gronie, omijając tłum. Dodatkowo od przewodnika można usłyszeć ciekawe informacje, a 2 godzinną podróż z Kijowa do Czarnobyla umilają filmy (o Czarnobylu oczywiście).
Link do wybranego przeze mnie biura: https://www.tourkiev.com

Trzeci sposób to nielegalne wejście na pilnie strzeżony teren. Tego typu wyprawy organizują osoby, które nie ogłaszają się publicznie. Można do nich dotrzeć jedynie przez pocztę pantoflową. Są to zazwyczaj kilkudniowe piesze wędrówki, obejmujące nieznane miejsca.


Czarnobyl od środka

Po odbyciu pierwszej kontroli wjeżdżamy na teren zony. Podczas naszej wycieczki odwiedziliśmy 4 z ponad 20 stref terytorium Czarnobyla, z czego przed wjazdem do każdej z nich następowała mniejsza lub większa kontrola. Obowiązuje bezwzględny zakaz fotografowania punktów kontrolnych oraz funkcjonariuszy. Podczas przekraczania tych punktów osobom posiadającym kamerki GoPro bez wyświetlacza gorąco polecam ukrycie ich głęboko w plecakach. Inaczej funkcjonariusz może posądzić nas o nielegalne nagrywanie i zażądać natychmiastowego usunięcia. Nie masz wyświetlacza i nie możesz udowodnić, że nie nagrałeś filmu? Kabelek, podpięcie pod komputer, 15 minut zmarnowanego czasu (wiem co mówię).

-Widzicie te osady obok drogi? - pyta nas nasz przewodnik Igor zaraz po wjeździe do zony. Igor skory był do drobnych żartów, więc nie biorę tego na poważnie. Przecież tutaj nic nie ma. Przemieszczamy się samochodem dalej w stronę Czarnobyla i nagle dostrzegam mech w kształcie domów i zarośla z dachami. 31 lat temu to faktycznie były osady, dziś wytężam wzrok, żeby dostrzec ich pozostałości.

Mijamy częściowo zasiedlony Czarnobyl, w którym aktualnie pomieszkują osoby pracujące przy nowym sarkofagu na reaktor nr 4 oraz starcy, którzy pomimo nakazu nie opuścili miasta. W mieście funkcjonują wszystkie niezbędne placówki łącznie ze strażą pożarną, a nawet starą pralnią. Czarnobyl był niegdyś największym miastem w pobliżu elektrowni, stąd nadano jej nazwę elektrowni w Czarnobylu. Dopiero w późniejszych latach powstało słynne miasto Prypeć.

Tam gdzie przebywają ludzie, błąkają się również bezpańskie psy. Są to potomkowie psów pozostawionych tutaj 31 lat temu podczas ewakuacji. Przebywanie blisko ludzi zapewnia im łatwy dostęp do jedzenia oraz schronienie przed wilkami, których na terenie zony jest bardzo dużo. Wilki to nie jedyne zwierzęta, które upodobały sobie obszary, z których człowiek zrezygnował.

Drogi miast w większości zostały całkowicie wymienione, dlatego podczas przejazdu napromieniowanie wynosi około 0.12 mikrosiwertów. Dla porównania na Majdanie, z którego wyruszaliśmy było to 0,14. Jest to normalna dawka promieniowania, która przyjmujemy. Jak powiedział Igor – miejsce, w którym promieniowanie wynosi 0% nie istnieje.

Reaktor nr 4

Destrukcja reaktora nr 4 była skutkiem nieprzemyślanego eksperymentu, który doprowadził do wybuchu pary wodnej. Następnie nastąpił wybuch wodoru, który poskutkował zapłonem grafitu i przedostaniem się do atmosfery ogromnej ilości materiałów promieniotwórczych. Przez 30 lat od katastrofy reaktor ochraniany był betonowym sarkofagiem, który po tym okresie przestał wystarczać. Obecnie jego miejsce zajęła arka, będąca największą ruchomą konstrukcją jaka powstała dotąd na świecie. Arka, której sponsorem była między innymi Polska została nasunięta na stary sarkofag. W jej wnętrzu zamontowano dźwig, którym zdalnie będzie rozbierany stary sarkofag oraz usuwane i          utylizowane niebezpieczne odpady. Przed sarkofagiem znajduje się pomnik ku pamięci ofiar katastrofy. Promieniowanie w okolicy tego miejsca jest znacznie większe, dlatego wyjść z autobusu można jedynie na chwilę i tylko wtedy, gdy mamy na sobie bluzę z długim rękawem.

W pobliżu reaktora znajdował się też słynny Czerwony Las, obecnie jednak został on w całości usunięty i zakopany. Na jego miejsce posadzono nowe drzewka o normalnej barwie.



16 lat dostatku Prypeci

Prypeć to największe miasto znajdujące się w pobliżu elektrowni Czarnobylskiej. Zostało założone w 1970r w trosce o zapewnienie pracownikom elektrowni wysokiego poziomu życia oraz ułatwienie dojazdu do miejsca pracy. Miasto było silnie rozwinięte i wciąż modernizowane. Znajdowały się w nim przedszkola, szkoły, place zabaw, placówki o charakterze zdrowotnym oraz rekreacyjnym. Obecnie budynki przejęła matka natura, a ich cenniejsze rzeczy z wnętrza – złodzieje i złomiarze. W lepszych przypadkach specjalne jednostki, które utylizowały napromieniowane rzeczy.

Igor zabrał nas na dach wieżowca, z którego roztacza się widok na całe miasto. Środek budynku to przede wszystkim potłuczone szyby i zrujnowane pomieszczenia, które jakby chciały już odejść w niepamięć, ale jednak nie potrafią. Na poddaszu spotykamy psa, podobno leży tam już kilka lat – nie żyje.















Kolejnym miejscem jest przedszkole, gdzie na każdym kroku znajdują się porozrzucane lektury, misie, małe buciki i maski. Część z tych rzeczy została ustawiona specjalnie, żeby nadać temu miejscu więcej grozy – zupełnie niepotrzebnie. Przykładem jest powieszona na sznurku lalka w przejściu do kolejnego pomieszczenia.














Basen to miejsce, które po ewakuacji miasta nadal działało, łącznie ze szpitalem i paroma innymi placówkami. Przed wejściem do tych pomieszczeń ustawione były misy z wodą, w których należało dokładnie opłukać buty, żeby nie wnosić do środka napromieniowanej ziemi i pyłów.















Szpital do roku 2012 był całkowicie zamknięty dla zwiedzających z powodu silnego napromieniowania. To właśnie tam trafiały pierwsze ofiary katastrofy.
Obecnie w jego podziemiach znajdują się wciąż wysoko napromieniowane ubrania oraz sprzęty medyczne. Kilka przedmiotów ustawiono na stole na parterze. Po zbliżeniu do nich dozymetru widzimy, że promieniowanie ma wartość ponad 100 Msv.















Wesołe miasteczko, które czekało na wielkie otwarcie podczas Święta Pracy 1 maja, niestety nie doczekało swoich pierwszych gości. Tak samo jak nie doczekała użycia masa dekoracji na wyczekiwane przez mieszkańców przedstawienie.



Czarnobyl 2 - tajemnica ZSRR

Niedaleko elektrowni, gdzieś na uboczu znajduje się Czarnobyl 2 oraz miasto, które zamieszkiwane było tylko przez osoby wtajemniczone w działanie wielkiej konstrukcji przypominającej rusztowanie. Oko Moskwy – taką nazwę otrzymał radziecki radar, który miał za zadanie wykrywać nadlatujące nad teren ZSRR pociski z głowicami nuklearnymi. Była to konstrukcja ściśle utajniona, a teren wokół niej zamknięto w obrębie 4km. Na mapie widniał zapis, że znajduje się tam obóz pionierski. Jest to jedna z tajemniczych budowli, które przerastając ludzkie pojęcie obrosły w różne teorie spiskowe. Mówią one przykładowo o wywieraniu wpływu na ludzki umysł poprzez fale radiowe lub kontrolowaniu pogody. Faktem jest, że podczas uruchamiania Oka Moskwy na całym świecie można było usłyszeć charakterystyczny dźwięk stukania dzięcioła, który zakłócał pracę innych nadajników.














Jest wiele obiektów wartych odwiedzenia, w każdym jednak doświadcza się tego samego uczucia. To nie sceneria przygotowana pod plan filmowy tylko miasto, które nie tak dawno było...no właśnie, było.


Na zakończenie wszyscy uczestnicy zobowiązani są przejść kontrolę, która wykazuje czy podczas wycieczki nie zostali za bardzo napromieniowani. Przechodzi się ją dwa razy. Każdy uwiecznia tą scenę jak tylko może, w końcu nie codziennie mamy do czynienia z takimi testami. Rzadko zdarza się, że ktoś nie zda, a jeżeli już, to zazwyczaj wystarczy dokładnie umyć buty.

Popularne posty

Dzika Europa ukryta w Delcie Dunaju

Tani wyjazd do Norwegii, czy to możliwe?

Spreewald - kajakiem po krainie wandali