Droga Transfogaraska i jej demoniczny założyciel

Droga Transfogaraska i jej demoniczny założyciel

Atrakcje drogi Transfogaraskiej

Droga Transfogaraska to jeden z najbardziej ambitnych projektów rumuńskiego dyktatora Ceausescu. Powstała w latach 1970-74, ostatecznie mierzy 120km i przecina Karpaty od miejscowości Curtea de Arges do Cartisoary. Budowa kosztowała miliardy, a trudne warunki przyczyniły się do utraty życia budujących ją żołnierzy. Czym dziś może pochwalić się legendarna trasa? Przede wszystkim tytułem najlepszej drogi świata przyznanym przez prowadzących Top Gear, ale nie tylko. Każdy kto choć raz ją pokona przyzna jej tytuł podobny.

Atrakcje na Drodze Transfogaraskiej

Droga Transfogaraska w szczytowym momencie osiąga 2034m n.p.m, ale żeby tam dojechać trzeba oprzeć się wielu pokusom. Na całej trasie rozstawione są zasadzki w postaci punktów widokowych i miejsc na pikniki (tak! Są specjalnie wyznaczone miejsca, do rozłożenia kocyków i zjedzenia kanapeczek), które czychają, żeby pochłonąć czas turysty nieświadomego, że na górze będą jeszcze lepsze widoki. Jadąc od strony Curtea de Arges punkty, przy których należy się zatrzymać to kolejno: zamek Poienari – własność Draculi, wodospad, który wręcz wpływa na drogę, zapora na rzecze Ardżesz wraz z jeziorem Vidararu (oglądając ją można odczuć mały dyskomfort w związku z uświadomieniem sobie jak mali jesteśmy!). Na samym szczycie znajdują się stragany, restauracje, bary, tłumy, handlarze bursztynów, miodów, WSZYSTKIEGO i gdzieś między tym całym teatrem jezioro Balea i najlepszy punkt widokowy na serpentyny, z którymi będziemy musieli zmierzyć się przy zjeździe. Wjeżdżając na szczyt dobrze wiedzieć, że spotka nas zaszczyt przejechania przez najdłuższy tunel w Rumuni! 884M ciemności. Trasa w przybliżeniu od listopada do kwietnia jest nieprzejezdna. Zamykana jest również w innych miesiącach, jeżeli warunki atmosferyczne tego wymagają.
Atrakcje drogi Transfogaraskiej zapora i jezioro VidararuZapora atrakcja trasy Transfogaraskiej


Atrakcje trasy Transfogaraskiej, jezioro na szczycie


Atrakcje trasy TransfogaraskiejTrasa Transfogaraska





Trasa Transfogaraska i jej atrakcje




Wodospad na drodze Transfogaraskiej


Kim był wielki Geniusz Karpat?

Przy okazji Drogi Transfogaraskiej nie mogłabym nie wspomnieć o jej założycielu i jego godnej podziwu determinacji do osiągnięcia władzy oraz godnym pożałowania jej sprawowaniu...
Nicolae Causescu przyszedł na świat w roku 1918 we wsi Scornicesti. Życie jego rodziny nie wybiegało poza normy, które mogła zaoferować rumuńska wieś u schyłku I wojny światowej. Wielodzietna rodzina Causescu żyła więc skromnie. Matka była analfabetką jak znaczna część ludzi ze wsi, ale w gruncie rzeczy uchodziła za dobrą kobietę (do czasu osiągnięcia władzy przez jej syna). Ojciec lubujący się w alkoholu brał czynny udział w zaniżaniu majątku i tak już ubogiej rodziny. Mówiono o nim prosto: Zły człowiek. Przeszło to również na syna z tą małą różnicą, że ojciec nie wynosił zła poza wieś, którą zamieszkiwał, natomiast Nicolae...Nicolae był rządny władzy, a dodatkowo nienawidził ludzi. Te dwie nie wróżące niczego dobrego cechy przerodziły się w mrożącą krew w żyłach historię bezwzględnego dyktatora.

Mały Nicolae poszedł do wiejskiej szkoły i jak wszystkie dzieci w podobnym wieku uczył się przez 4 lata podstawowych przedmiotów. Nie był duszą towarzystwa, nie miał znajomych i było mu z tym dobrze, ponad to często miewał wybuchy agresji, co niestety nie przeszło mu z wiekiem. Jego nauczyciele aż do 1989 roku utrzymywali, że dziecko było istnym geniuszem naukowym. Jak się później okazało jego świadectwa zostały sfałszowane ze strachu przed rosnącym w siłę Nicolae. Jak to się stało, że chłopak z wadą wymowy pochodzący z biednej, wiejskiej rodziny wybił się aż tak bardzo? W wieku 11 lat zmuszony do opuszczenia rodzinnego domu Nicolea udał się do Budapesztu, gdzie zauważył zupełnie inny standard życia. Urzędnicy w limuzynach, bogaci przedsiębiorcy w drogich ubraniach, wykwintne restauracje i wszystko to ponad jego możliwości. Chłopiec rządny władzy kontra piętno jego wiejskiego pochodzenia.

Po przeprowadzce do Bukaresztu młodzieniec pracował w zakładach szewskich. Kilka razy zmienił pracę zanim dostał się pod skrzydła szewca, który był działaczem komunistycznym. Od tego czasu Nicolae zafascynowany komunizmem, a w zasadzie rolą młodego posłańca, zaczął coraz częściej igrać z prawem. Miał problemy z policją, które doprowadziły do odebrania mu prawa mieszkania w stolicy. Kilka lat później w 1935r niezniechęcony powrócił do Bukaresztu kontynuując to co zaczął. Jeszcze w tym samym roku został sekretarzem komunistycznego związku młodzieży w okręgu Prahova. Nawiązywał coraz to nowsze znajomości z komunistami. Wiedział jak przypodobać się ludziom, którzy mogli mu się do czegoś przydać, choć nienawidził ich tak samo jak wszystkich innych. Ci, którzy mieli z nim styczność opisują jego osobę jako nie zdolną do jakichkolwiek uczuć prócz wielkiej, nieuzasadnionej nienawiści. Jego działania zostały stłamszone w roku 1936 poprzez aresztowanie za kolportaż ulotek. 2 lata spędzone w spartańskich warunkach w więzieniu Doftana nie były jednak zmarnowanym czasem. Nicolae nawiązał tam nowe więzi z wpływowymi osobami, które również zostały skazane za komunistyczne działania. Po wyjściu z więzienia odszukał ukrywających się partyjnych towarzyszy i już niedługo później został członkiem kierownictwa Związku Młodzieży Komunistycznej. Poprzez pobyt w więzieniu zyskał uznanie jako zaprawiony w boju komunista.

Swoją późniejszą żonę (Lenuta Peterscu) znaną jako Elena Ceausescu poznał na spotkaniu Robotniczego Koła Kulturalnego. Elena pochodziła z chłopskiej rodziny, dodatkowo nie ukończyła szkoły ze względu na niskie wyniki w nauce. Miała natomiast silny charakter i nieprzeciętną urodę. Udała się do Bukaresztu, gdzie pracowała w zakładach włókienniczych, ale znana była również dobrze jako „wielka dziwka”. Biorąc udział we wcześniej wspomnianych spotkaniach przesiąknęła komunizmem. Z racji tego, że Elena była 2 lata starsza od Nicolae, a bardzo tego nie chciała poddano ją odmładzającej kuracji, która polegała na zmianie w papierach daty urodzenia na 1919r. Elena po osiągnięciu przez męża władzy słynęła z zamiłowania do zbierania tytułów naukowych. Kolekcjonowała je dumnie, choć nie ukończyła żadnej szkoły. Dodatkowo każdy zobowiązany był zwracać się do niej właśnie przy użyciu któregoś z „ciężko zdobytych” tytułów.

W roku 1940 Nicolae znów trafił do więzienia, a w zasadzie do wielu więzień, ponieważ kilkukrotnie został przenoszony. Tym razem poznał tam między innymi adwokata Gheorhge'a Maurera, który po wyjściu na wolność osiągnął szczyt komunistycznej hierarchii, a Nicolae został jego wychowankiem politycznym. Piął się po szczeblach kariery i choć zdarzały się też małe niepowodzenia nie myślał się poddawać. Wkrótce po uzyskaniu tytułu Sekretarza Generalnego Rumuńskiej Partii Komunistycznej stał się na tyle wpływowy, że był w stanie zapewnić wysokie pozycje społeczne również swojej rodzinie (w tym ojcu alkoholikowi, który został burmistrzem w rodzinnej miejscowości i stosował przemoc wobec mieszkańców). Dwa lata później był już Przewodniczącym Rady Państwa Rumunii. W 1974r osiągnął szczyt. Został Prezydentem Rumunii i od tej chwili decydował o losie każdego obywatela, a jego słowa stanowiły prawo. Stał się tym, kim chciał się stać – definitywnym władcą. Ceausescu pragnął, żeby każda istota znajdująca się w kraju sławiła jego imię i oddawała mu cześć każdym swym oddechem. To w latach osiemdziesiątych doprowadziło cały naród do masowego obłędu sprowadzającego się do ślepego kultu jednostki.

Jak dyktator sprawował swoje rządy? Robił wszystko dla siebie i swojej rodziny nie troszcząc się o naród. Nie stronił od różnego rodzaju uciech począwszy od samochodów. Gdy pędził przez ulice Bukaresztu mieszkańcy drżeli z przerażenia bowiem zdarzało mu się rozjechać jakiegoś przechodnia, co później było oczywiście tuszowane. Nie zniżał się również do posiadania samochodu takiego jak niżsi rangą, musiał mieć najlepsze modele, którymi nikt z biedaków nie jeździ. Rodzina posiadała liczne wille na terenie całego kraju, w których non-stop przebywał personel czekający w gotowości, nawet jeśli przez cały rok dyktator nie odwiedzał swojej rezydencji. Słynął również z zamiłowania do polowań, które przekładały się na niezliczoną liczbę strzelb, którymi dysponował . Jako najwyższy przywódca „wszystkiego” zabronił myśliwym strzelać do niedźwiedzi, jeleni, kozic itd. w zamian za to zarządził odstrzał bezdomnych psów. Należy dodać również, że panował ogólny zakaz posiadania psów i kotów, ponieważ są leniwe i przez to świecą złym przykładem (sam posiadał psa). Kiedy Nicolae przyjeżdżał na polowanie (lub przylatywał swoim helikopterem) miejscowi sekretarze partii żyli w obawie, że liczba zwierząt jakie uda mu się odstrzelić nie będzie dla niego satysfakcjonująca. Nie chcąc rozzłościć przywódcy uciekano się do desperackich metod. Na kilka dni przed polowaniem zwożono z całego kraju zwierzęta z hodowli np. bażanty. Podczas polowania leśniczy potajemnie wyrzucali sprowadzone bażanty w górę, tak by dyktator był zadowolony z owocnych łowów. Na porządku dziennym było również malowanie zwiędniętych liści na zielono oraz wieszanie sztucznych jabłek w miejscowościach, które miał odwiedzić. W całym kraju panował zakaz aborcji oraz używania antykoncepcji, co skutkowało powiększeniem przyrostu naturalnego prawie o 100%. Kobiety były zobowiązane raz w miesiącu poddać się badaniom ginekologicznym, które wykazywały czy dana niewiasta czegoś nie zataiła. Aborcja była dopuszczalna tylko w wypadku gwałtu, kazirodztwa oraz u kobiet po 45 roku życia. Liczba dzieci rosła w szybkim tempie, tak że w ostatecznie nikt nie był w stanie zapewnić im godnego życia. Kończyły w sierocińcach głodzone, bite i gwałcone. Nic dziwnego, że w późniejszych latach sierocińce stawały się psychiatrykami. Społeczeństwo rumuńskie przeżywało koszmar, z którego nie mogło obudzić się przez wiele lat.

Precz z Ceausescu!

Dopiero w 1989r nastał okres masowego buntu. Czarę goryczy przelała sytuacja pastora, który miał zostać karnie przeniesiony do innej miejscowości, a powodem były głoszone przez niego kazania nawołujące do protestu. Przeniesienie nie godziło się z zasadami kościoła ewangelickiego, dlatego pastor się sprzeciwił. Parafianie zaczęli protestować, protest urósł do ponad tysiąca osób. Zaczęto tłumić bunt poprzez otwarcie ognia z stronę obywateli, ale po pewnym czasie wojsko przeszło na stronę protestujących. Usilne próby Nicolae mające na celu przemówienie ludowi do rozsądku skończyły się porażką. Ostatecznie po wtargnięciu opozycji do budynku Komitetu Centralnego, uciekł helikopterem. W międzyczasie w gazetach ujawniano coraz więcej zabójstw dokonanych przez Securitate (służba specjalna Socjalistycznej Republiki Rumuni) podczas rewolucji oraz całego okresu panowania dyktatora. Ceausescu został schwytany przez policję i przekazany wraz z małżonką wojsku. Liczne zarzuty przedstawione patrze poskutkowały wyrokiem skazującym na śmierć. 25 grudnia „Geniusz Karpat” został rozstrzelany, a tuż obok niego padła jego żona „Matka Ojczyzny”. 

Komu mało zachęcam do lektury "Ceausescu. Piekło na ziemi" Thomas'a Kunze. A na koniec jeszcze raz piękna Transfogaraska!


Góry Bucegi i ich tajemnice

Góry Bucegi i ich tajemnice



Są na świecie miejsca z bogatą i niejednoznaczną historią, przez które przewija się wielu ludzi nie zdających sobie z tego sprawy. Przyjęło się, że tajemnicze, satysfakcjonujące i niejednokrotnie przerażające miejsca to te, o których krążą legendy lub odegrały się tam szokujące wydarzenia udokumentowane przez badaczy. Rzecz jasna legendy te i badania muszą być powszechnie dostępne i powielane w wielu książkach, mediach itd., żeby mogły z łatwością dotrzeć do każdego zainteresowanego. Bez tych informacji nikomu nie przyjdzie do głowy, że takie miejsca mogą być wszędzie, a te które mogłyby obudzić wielkie emocje często są całkiem zapomniane i to wcale nie dlatego, że nikt ich nie odwiedza. Wręcz przeciwnie. Bezwiednie przewija się przez nie wielu ludzi i nie ma w tym nic złego. Przykładowo, ile osób zastanawia się idąc w rumuńskie góry co na ich szczycie robi Sfinks, oprócz tego, że jest atrakcją? Być może miejsca tego typu faktycznie nie mają ciekawej przeszłości i nigdy nie służyły do niczego szczególnego. Czasem jednak warto zastanowić się, co jeśli jednak służyły, a ich historia nigdy nie została odkryta lub jest po prostu strzeżona? Historia ma to do siebie, że nigdy nie możemy być jej pewni, a rozbieżności dają o sobie znać szczególnie w sytuacjach, kiedy do dyspozycji nie pozostaje zbyt wiele źródeł uchodzących za rzetelne. Spróbujmy je odkryć i trochę poszperać w dostępnych materiałach. Jeśli uzyskanych informacji nie potraktujemy jako prawdziwe, zawsze można być dumnym z odkrycia ludzkiego geniuszu tworzenia bajek. Interpretacja dowolna, a poszukać zawsze warto.

Góry Bucegi

Zakorkowane Busteni
Busteni to miasteczko położone w dolinie rzeki Prahova, otoczone pasmem górskim Bucegi. Jest to słynny rumuński kurort i wiele osób podróżuje tutaj w celu uprawiania sportów zimowych lub trekkingu. Miasteczko zrobiło na mnie dość nietypowe wrażenie. Dużo restauracji, sklepików, pamiątek, samochodów i turystów wzdłuż głównej ulicy, przystanki Coca Cola no i oczywiście kable ponad wszystko! Pierwszy raz zauważyłam je przechodząc małym wiaduktem na drugą stronę ulicy i od tej pory widziałam je już wszędzie. Na każdym słupie wisiało co najmniej 5 nieudolnie przymocowanych kłębków przewodu. Długo zastanawiałam się nad logicznym wyjaśnieniem tego zjawiska. Ostatecznie okazało się, że ten rumuński symbol powstał przez zwyczajne lenistwo. Poza tym niewielkie, tłoczne i zakorkowane Busteni otoczone skalnymi, majestatycznymi szczytami wyglądało jak nieświadomy więzień potęgi natury drzemiącej dookoła.

Miasteczko w Bucegach
Dodaj napis
Kable w Rumunii
Busteni Rumunia











Rumuński Sfinks – wielka zagadka ludzkości
Pasmo górskie Bucegi, znajduje się w centralnej Rumunii i rozciąga się na około 300km2. Rzeźby skalne mieszczące się na płaskowyżu około 2000m n.p.m. w okolicach miasteczka Busteni stanowią nieodgadnioną zagadkę ludzkości, a przynajmniej nie jest ona oficjalnie odgadnięta. Przeglądając artykuły do roku 2014 większość z nich opiera wytłumaczenie dziwnych formacji skalnych jako pozostałości po pradawnej cywilizacji, która przetrwała dzięki schronom w postaci tuneli wewnątrz gór. Uczeni archeolodzy i historycy dopatrywali się w skale zwanej obecnie Sfinxul podobieństwa do Neandertalczyków, pozostałości po Pelazgach lub świętego miejsca Daków. Nikomu jednak nie udało się odkryć jaskiń oraz tuneli, w których rzekomo miały być ukryte skarby tych ludów. Takie teorie były znane wszystkim, aż do roku 2014, w którym do internetu zaczęły trafiać szokujące informacje (mam tutaj na myśli strony polskojęzyczne). Powstało prawdziwe poruszenie wśród osób zainteresowanych tematem, w związku z czym pisano coraz to nowsze artykuły dotyczące całkiem innego poglądu na sprawę. Powstała też audycja z tłumaczeniem wycieków „na żywo”. Wszystko to jednak uznawane było za informacje nieoficjalne, podczas gdy pewien rumuński dziennikarz pod pseudonimem Radu Cinamar w 2009 roku wydał książkę „Transilvanian Sunrise”, która opisuje całą sytuację.

Bucegi BabeleBucegi formacje skalne













Baza Obcych w Bucegach – Transilvanian Sunrise
W 2002 roku amerykańska satelita wykryła we wnętrzu gór pajęczynę podziemnych korytarzy oraz pomieszczeń. Kształt jednego z nich do złudzenia przypominał tajemniczą kopułę, nad którą prowadzono badania w Bagdadzie. Amerykanie dostali pozwolenie na zbadanie tego miejsca, a sprawą zainteresował się również Watykan. Intrygująca kopuła została zlokalizowana we wnętrzu gór, pomiędzy słynnymi skałami Sfinxul oraz Babele. Wejście do niej przysłonięte było głazem, który stanowił swego rodzaju zaporę energetyczną. Osoby próbujące go przesunąć traciły przytomność i doznawały zaburzeń pracy serca. Otworzyć skalne wrota udało się dopiero silnie uduchowionemu mężczyźnie z rumuńskiego Departamentu Zero (wydział do spraw specjalnych). Po wejściu do środka ukazało się przestrzenne wnętrze, wyposażone w olbrzymie stoły. Na blatach znajdowały się tabele, które po zbliżeniu dłoni dawały trójwymiarowy obraz oraz informacje z różnych dziedzin nauki. Informacje dotyczące dziejów ludzkości, kosmologii itd. były w większości sprzeczne z tymi, w które dziś wierzymy. Wszystko miało być zachowane w tajemnicy, a dostęp do informacji mieli tylko ludzie na „wyższych poziomach”. W odkrytej sali znaleziono również 3 tunele połączone prawdopodobnie z Egiptem, kopułą w Iraku oraz Agarthą. Warto wspomnieć, że sieci tuneli odnajdywane są coraz częściej, w różnych zakątkach świata. Być może Agartha istnieje, a odkrycia tuneli to początek wielkiej rewolucji. Jedno jest pewne. Jeżeli informacje takie zostały by podane do publicznej informacji i potwierdzone, z pewnością zachwiałyby porządkiem świata jaki znamy. Książka „Transilvanian Sunrise” jest traktowana z przymrużeniem oka, ale świetnie pokazuje tajne operacje dyktowane czarnymi intencjami rządu oraz spiski mające na celu usypiać czujność przeciętnych ludzi.

Tajemniczy Sfinks w Bucegach
Strażnicy gór – niedźwiedzie
Rumunia to kraj, gdzie żyje około 50% europejskiej populacji niedźwiedzi oraz spora liczba wilków. Wyczytałam tą informację tuż przed wyjazdem, dlatego wyposażenie samochodu wzbogaciło się o gaz pieprzowy (a nuż coś pomoże w razie W, choć preferuję nieinwazyjne obcowanie ze zwierzętami). Tabliczka z zakazem wwożenia gazu na teren kraju widniała na każdym przejściu granicznym. Każdy mundurowy zadawał również pytanie czy przypadkiem nie przewozimy gazu pieprzowego. Oczywiście na czas kontroli „zapominaliśmy”, że go mamy. Na całe nieszczęście zapomnieliśmy też o tym w momencie, kiedy postanowiliśmy eksplorować Bucegi nieco poza szlakiem. Kierowani chęcią odnalezienia tajemniczej jaskini weszliśmy w las niedaleko nieczynnego stoku narciarskiego. Wspinaczka wzdłuż potoku była lekkomyślna i ekscytująca. Już od pierwszych chwil czułam nienaturalny spokój, który bił od tego miejsca. Po pewnym czasie spokój zamienił się w uczucie bycia intruzem na czyimś terytorium, a oczom ukazało się błoto ze świeżo odciśniętymi śladami wielkich łap. Po zejściu kilkudziesięciu metrów w dół, na wysokości, na której przed paroma minutami się znajdowaliśmy stanął dumnie wielki niedźwiedź. Rozglądnął się i zniknął w lesie.

Bucegi praktycznie

Busteni kolejka linowa
Kolejka Bucegi
Kolejka linowa wywożąca turystów do sfinksa i babele znana jest pod nazwą Telecabina. Startuje ona w Busteni i chociaż dojazd do niej nie jest najlepiej oznaczony, to i tak każdy bez problemu trafi, gdyż znajduje się ona w centrum. Wagoniki są dwa i pojawiają się co około 15 minut, a ich pojemność to około 20 osób. Czynna jest od poniedziałku do niedzieli w godzinach 8-18, za wyjątkiem wtorku, kiedy do godziny 10:30 jest Revizia Technica, a później działa już normalnie.
Koszt przejazdu w górę i w dół to 70Lei, a w jedną stronę 35Lei. Dla dzieciaków do 12 lat połowa taniej.

Bucegi Omu
Bucegi Szczyt Omu czasZ punktu, do którego dojeżdża kolejka linowa jest około 10 minut do Sfinksa. Tam gromadzą się tłumy specjalistów od selfie, którzy sfinksa oglądają tylko przez wyświetlacz swojego telefonu oraz osoby jedzące kanapki pod piękną rzeźbą. Stanowi nie lada wyzwanie zrobienie zdjęcia bez tych dwóch wyżej wspomnianych zbiorowości. Z płaskowyżu, na którym się znajdujemy widać doskonale stację meteorologiczną, która wydaje się być dość blisko. To szczyt Omu znajdujący się na wysokości 2505m n.p.m. wraz z najwyżej położonym schroniskiem w całych Karpatach. Dojście tam startując od Sfinksa zajmuje 2,5 godziny.

Pałac Peles
Pałace Peles RumuniaW pobliżu Busteni, a dokładniej w miejscowości Sinaia znajduje się piękny pałac, będący niegdyś letnią rezydencją królów Rumuni. Obecnie znajduje się w nim bogato wyposażone muzeum. Warto znać godziny otwarcia, które nie pokrywały się z tymi zamieszczonymi w internecie. Tabelka z dokładnymi informacjami jest poniżej. Wstęp to 7,50Lei, ale jeżeli chce się robić zdjęcia trzeba wykupić dodatkowo pakiet za 35Lei. W Rumuni w niemalże każdym miejscu, gdzie robienie zdjęć jest płatne porozstawiani są pracownicy, którzy pilnują porządku. Mają dużo pracy, bo raczej nikt nie wykupuje tego pakietu, a wszyscy i tak robią zdjęcia.

Godziny otwarcia pałac Peles

Bucegi widok
Bucegi Rumunia



Góry Bucegi

Słyszysz Transylwania – myślisz wampiry

Słyszysz Transylwania – myślisz wampiry



Niezmiennie od 1897 roku Transylwania kojarzy się głównie z wampirami. Jeśli ktoś nie wie dlaczego właśnie z nimi kojarzy mu się ta historyczna kraina, to odpowiedzią jest książka „Dracula” wydana w 1897 roku przez irlandzkiego pisarza Brama Stokera. Gotycka powieść o wampirze, którego autor powiązał z Rumunią szybko obiegła świat i stała się mroczną wizytówką tego miejsca. Ci, którzy czują ulgę lub rozczarowanie dowiadując się, że wampira nie ma i nie było, nie powinni zbyt szybko poddawać się pierwszemu wrażeniu. Książka ta bazuje bowiem na pewnych faktach, choć do końca nie wiadomo, czy były one zamysłem autora…

Śladami powieści

Hrabia Dracula zamieszkujący ogromne zamczysko ukryte w rumuńskich Karpatach postanawia kupić posiadłość w angielskim mieście Whitby. W Transylwanii odwiedza go młody prawnik, któremu przypadło zadanie sfinalizowania zakupu. Okazuje się, że Dracula to przebiegły wampir, którego w trosce o dobro świata kilku śmiałków postanawia unicestwić. Okazuje się, że przed wiekami był to wojewoda i jednocześnie jeden z najbystrzejszych mieszkańców Siedmiogrodu. Swój przydomek uzyskał po zwycięstwie z Turkami, których szczerze nienawidził.

Zamczysko z powieści Stokera zostało utożsamione ze średniowiecznym zamkiem w miejscowości Bran w Rumuni. Można uznać to za przypadek, ponieważ budowla ta nie ma nic wspólnego z motywem historycznym przewijającym się w książce.

Mroczny zamek Draculi w Bran
Wnętrze zamku Draculi w Bran












W praktyce samo miasteczko Bran leży ukryte u podnóży gór Piatra Craiului, a wjeżdżając do niego można poczuć tajemniczy klimat. Szczególnie, kiedy spowite jest mgłą lub oświetlane podeszczowym słońcem. Podobne uczucie towarzyszyło mi również w innych górskich miasteczkach. Chyba wpłynęła na to charakterystyczna zabudowa, która rzuciła mi się w oczy tylko w tej części kraju. Domy niejednokrotnie sprawiały wrażenie opuszczonych i zniszczonych. Zimne barwy elewacji i blaszane dachy formowane najczęściej do szpica, nawet kiedy były oświetlone promieniami słońca wyglądały mrocznie i fascynująco.

Zabudowa miejscowości Bran
Zniszczony, rozpadający się dom w Transylwani












Bran to miasteczko, w którym wszystko upchane jest w niewielkim centrum, dlatego po wjeździe tajemniczy czar pryska. Wszystko dlatego, że to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Rumuni. Każde szanujące się biuro podróży ma w ofercie wycieczkę śladami Draculi, w której obowiązkowy punkt to Bran. Turyści, którzy zmierzają nad morze również nie pogardzą spotkaniem z krwiopijcą i zatrzymują się tu na parę dni. Miejscowi oczywiście wykorzystują to, że co roku tłumy ludzi przewijają się przez miasteczko. Powstaje coraz więcej restauracji, stoisk z regionalnymi wyrobami, kramów z wampirzym akcentem i domy strachu , a wszystko to u podnóża zamku, który dzięki temu przedstawieniu nie wygląda zbyt zachęcająco. Można powiedzieć, że gubi się w tłumie. Podejście do zamku nie jest długie. W otoczeniu mamy niezmiennie tłumy ludzi, a dodatkowo reklamy zachęcające do wzięcia udziału w różnych imprezach sezonowych organizowanych w zamku oraz informujące o jego mroczności i tajemniczości. W środku jest naprawdę ładnie, ale popularność tego miejsca zdecydowanie go przerosła. Przypuszczam, że poza sezonem (o ile taki istnieje) można wynieść stąd więcej pozytywnych wrażeń.

Turystyczna część miasteczka Draculi
















Jeszcze krótka informacja na temat wnętrza: nie ma trumien, zwłok, pająków. Jest to zwykła, letnia rezydencja po wielu remontach. Jeżeli ktoś nie lubi zwiedzania zamków to ten raczej też go nie zaskoczy. Wyżej wymienione atrakcje czekają w domu strachów u podnóża zamku. Ja mimo wszystko wolałam zamek sam w sobie. Gospodarze, u których wynajmowaliśmy pokój opowiadali historię szwajcarskich przyjaciół, którzy zatrzymali się u nich kilka lat temu. Tak panicznie bali się Draculi, że nie przespali całej nocy. Prawdopodobnie nie doczytali, że wampir był postacią fikcyjną.


Śladami historii

Prawdziwy powód powieści o wampirach nie miał nic wspólnego z miasteczkiem Bran, ani wampiryzmem. Można go za to utożsamić z książką przez jego okrucieństwo, walki toczone z Turkami, pomieszkiwaniem w zamku oraz przede wszystkim pseudonim Dracula.

Vlad Tepes o przydomku Palownik zasłynął z nabijania na pal wrogów oraz innych osób, które mu nie odpowiadały. Przyszedł na świat w Sighisoarze – przepięknym miasteczku Siedmiogrodu. Jego ojciec rządził Transylwanią, następnie został mianowany księciem Wołoszczyzny. Działał on w sekretnym bractwie rycerskim (Zakon Smoka), które miało bronić chrześcijaństwa przed najazdami osmańskimi. Od nazwy bractwa ojciec był znany jako Vlad Dracul (Dracul, czyli Smok). Jego syn Vlad Tepes został nazwany Draculą, co znaczyło tyle co „syn smoka” lub „syn diabła”. W późniejszych latach obaj zostali wzięci do tureckiej niewoli, ale po śmierci ojca Vlad Tepes odzyskał wołoski tron i zaczął na nowo siać postrach wśród Turków. Vlad był nieco szalonym geniuszem, potrafił za wszelką cenę osiągnąć swoje cele. Podstępy i strategie, które wdrażał w życie sprawiły, że szybko zyskał sławę. Ostatecznie przed strachem wzięcia z powrotem w turecką niewolę schronił się przed Sułtanem w swoim zamku Poienari. Tam jego żona nie wytrzymując presji popełniła samobójstwo skacząc do rzeki, która do dziś nazywana jest jej imieniem. Śmierć Vlada nie została wyjaśniona istnieją przynajmniej trzy sprzeczne ze sobą teorie na temat jego śmierci. Dracula większość czasu spędził na ziemiach wołoskich, ale kojarzony jest z Transylwanią, głównie ze względu na fakt, że tam się urodził.

Wbici na pal wrogowie Vlada Tepesa
Zamek poienari Rumunia












Wspomniany zamek Poienari to obecnie ruiny, a żeby się do nich dostać trzeba pokonać 1440 schodów oraz przetrwać spotkanie z niedźwiedziem, który w każdym momencie może pojawić się na trasie. Nie dociera tutaj tak wiele osób jak do Bran, ale jest zdecydowanie warty odwiedzenia. Poienari to jednocześnie początek wspaniałej trasy Transfogaraskiej, biegnącej przez góry Fogaraskie. Jest to jedna z najpiękniejszych tras, ale o niej i atrakcjach, które można na niej spotkać następnym razem.

Widok z zamku Poienari
Ostrzeżenie o niedźwiedziach w rumuńskich górach












Podsumowując. Transylwania słynie z dwóch postaci, z czego jedna nie istniała, a druga istniała, ale jest mylona z tą, która nie istniała. Obie stały się jednak kopalnią złota dla teraźniejszych mieszkańców, którzy kultywują powieść o wampirze Draculi w Branie oraz nie dają zapomnieć o historii Vlada Tepesa w Sighisoarze. 

Widok na drogę Transfogaraską z zamku Poienari

Copyright © 2016 Wild Heart Tour , Blogger