Surowy klimat, czyli Godoya i Alesund zimą



Jesień i zima to moment, w którym większość osób starannie szuka pretekstów, które umożliwiłyby spędzenie jak najwięcej czasu w domu. Po wywiązaniu się z postawionego sobie celu zaczynają się poszukiwania motywacji, które często owocują wyjazdem do ciepłych krajów. A gdyby tak pojechać zimą tam, gdzie jest jeszcze zimniej? Gdyby tak dzień trwający 8 godzin zamienić na taki, który trwa 5? Brzmi okrutnie, ale przebywanie w surowym kraju w surową porę jest co najmniej ciekawym doznaniem.


Alesund - miasto odrodzone z popiołów

To nietypowe, portowe miasteczko zauroczy każdego, kto lubi nieszablonowe widoki. Swoją popularność i oryginalny wygląd Alesund jak na ironię zawdzięcza pożarowi, który miał miejsce w 1904r. Tragedia drewnianego miasteczka odbiła się szerokim echem w świecie, dzięki czemu pieniądze na odbudowę zostały zebrane bardzo sprawnie i szybko przystąpiono do remontu. Sprawę odnowy miasta bardzo wziął sobie do serca ówczesny Cesarz Niemiec Wilhelm II, który jak większość Francuzów, Niemców i Austriaków uwielbiał Art Nouveau (inaczej mówiąc- secesję) i możliwe, że ten fakt przyczynił się również do odbudowy miasta w takim stylu. Architekturę secesji charakteryzowała elastyczność, nowe spojrzenie, abstrakcja i brak nawiązania do jakichkolwiek wcześniejszych stylów. Te czynniki sprawiły, że teraz możemy podziwiać ciekawą zabudowę, ale to nie wszystko. Miasto leży na półwyspie i kilku wyspach, u ujścia fiordów do Morza Norweskiego. Ciężko sobie wyobrazić jak w rzeczywistości może to wyglądać, dlatego warto pokonać 418 schodów i wyjść (lub wyjechać samochodem) na wzgórze Aksla, na szczycie którego nie będzie nam już potrzebna wyobraźnia. Co robić w samym mieście? Najlepiej po prostu dać sobie czas na to, żeby trochę pobłądzić. Natrafić można na latarnię morską (w której swoją drogą można wykupić nocleg), Sunnmore Museum, czyli skansen z kolekcją dawnych łodzi oraz kilkudziesięciu budynków z dawnych lat (sama okolica jest również warta uwagi), a przy dobrej pogodzie można wspiąć się na pobliski Sukkertoppen.

Wzgórze Aksla Alesund

Alesund Aksla zimą
Wzgórze aksla widok Alesund nocą




Latarnia w Alesund
Alesund atrakcje i kolorowe domy


















Zimowa pogoda

Grudzień w Alesund jest bardzo kapryśny i z racjonalnego punktu widzenia przyjazd w tym okresie nie jest dobrym pomysłem, jeżeli ma się jakieś konkretne plany, niż po prostu BYĆ. Można też mieć plany i liczyć na łud szczęścia, który przyniesie kilka bezdeszczowych dni pod rząd. Ogólnie grudniową pogodę w Alesund oceniam na lekko stukniętą (nie wiem jak to inaczej nazwać). Najpierw leje, 10 minut później jest biało od śniegu, a już po chwili nie ma ani śniegu, ani deszczu. Kolejna dziwna sytuacja ma miejsce rano, kiedy o godzinie 10:00 dopiero zaczyna się przejaśniać. Niby to nic takiego, ale mi osobiście dawało to uczucie lekkiego czasowego zagubienia. Budząc się o godzinie 8:00 myślałam, że jest 5:00, wstając o 10:00, myślałam, że jest 7:00 i ciężko mi było przyjąć do wiadomości, że jest inaczej.
Dzień kończy się między godziną 15:00, a 16:00, ale po zachodzie można odkrywać miasto na nowo, bo wygląda zupełnie inaczej (szczególnie ze wzgórza).

Oświetlone Alesund zimową nocą

Zorza polarna

Przez pewien czas zorza polarna stanowiła główny cel mojej podróży, ale na szczęście w porę go zmieniłam. W grudniu, w tej części kraju nie jest to częste zjawisko, jeżeli więc głównym powodem wyjazdu jest chęć podziwiania zorzy, to lepiej wybrać się nieco bardziej na północ. Z moich obserwacji „pogody zorzy polarnej” wynika, że w tym okresie o wiele większe szanse na jej zobaczenie mamy chociażby w Trondheim, a bilety lotnicze w to miejsce są bardzo podobne cenowo (czyli tanie). Więcej o cenach i kosztach wyjazdu pisałam w poście o tanim wyjeździe do Norwegii. Do śledzenia aktywności zorzy w Norwegi polecam aplikację Norwaylights, która w moim przypadku skutecznie przepowiedziała jej brak. Dodatkowo apka jest prosta w obsłudze i umożliwia godzinowe śledzenie nasilenia zorzy. Obok godzin mamy 3 polecenia: WAIT, TRY, GO! Z czego ostatnia komenda jest najbardziej wyczekiwana.

Wyspa skarbów - Godoya

Godoya jest położona około 20km od Alesund. Prowadzi do niej droga składająca się w większości z mostów lub podwodnych tuneli. Tunele często są zamykane i obowiązuje ruch wahadłowy co wiąże się z koniecznością odczekania nawet do 30 minut. To samo tyczy się chociażby dojazdu na Vigrę, czyli wyspę, na której znajduje się lotnisko. Tam ruch wahadłowy obowiązuje od 20:00 do 00:00, a od 00:00 do 5:00 rano trasa jest całkowicie zamknięta.

Tunele Godoya


Sama Godoya to perełka pełna ciekawych miejsc i przede wszystkim pięknych widoków. W grudniu nie spotkaliśmy tam prawie nikogo zwiedzającego co podsycało tajemniczą aurę. Na wyspie można zobaczyć wioskę Alnes, w której znajduje się latarnia morska pełniąca funkcję nawigacyjną dla rybackich łódek. W pobliżu latarni jest plaża surferów, którzy wykorzystują wielkie fale nawet w grudniu! Wśród czarnego piasku i kamieni można znaleźć dużo stożkowatych muszli. Przy dobrej pogodzie warto wspiąć się na Storhornet. Wejść można zarówno od strony południowej, jak i północnej. Na szczycie czeka kamień wiszący nad przepaścią (coś w stylu Trolltunga), wodospad, panorama obejmująca Ocean Atlantycki, okoliczne wyspy (w tym Alesund) i Alpy Sunnmore oraz rybackie jeziorko. Na wyspie znajduje się jeszcze jedna latarnia, która jest zdecydowanie punktem obowiązkowym. Można do niej dotrzeć jedynie na własną odpowiedzialność ze względu na występujące tam silne wiatry. Krajobraz jest typowo norweski – dwa domki czerwony i żółty, latarnia, góry, statki i nic więcej. A w zasadzie byłby typowo norweski, gdyby nie pewien kopiec i kamień. Eilif Burial Mound, czyli kurhan z 400r p.n.e. został odkryty dopiero w 1948r. Jest szeroki na 37m i wysoki na 5m. Ze względu na dość pokaźne wymiary oraz cenne rzeczy znalezione w grobowcu, naukowcy przypuszczają, że pochowani tam zostali przedstawiciele wysokiej klasy społecznej. Niedaleko grobowca stoi kamienny pomnik.

Elif Burial Mound Godoya
Godoya latarnia

Godoya krajobraz
Alnes plaża surferów

Plaża surferów w Alnes Godoya
Latarnia w Alnes Godoya









Latarnia obok Burial Mound Godoya







Alesund jesteśmy w stanie zwiedzić pieszo, ale Godoyę najlepiej objechać w koło samochodem (szczególnie zimą, gdy wiatr i temperatury nie sprzyjają). Nas na wycieczkę zabrała hostka z couchsurfingu, dzięki czemu uniknęliśmy konieczności wypożyczania samochodu.

Komentarze

Popularne posty

Dzika Europa ukryta w Delcie Dunaju

Tani wyjazd do Norwegii, czy to możliwe?

Spreewald - kajakiem po krainie wandali