Pociąg przygód z Astany do Ałmaty


Pociąg Astana - Ałmaty

Tanie loty do Astany - stolicy Kazachstanu były niesamowicie kuszące. Na tyle kuszące, że postanowiłam polecieć tam tylko po to, żeby następnie spędzić 20 godzin w pociągu jadącym z Astany – obecnej stolicy, do Ałmaty – byłej stolicy (okazało się, że sam przejazd pociągiem to niezła atrakcja). Południe kraju wydawało się o wiele ciekawsze, stąd szybka ewakuacja z ogromnej i dziwnej stolicy.


*czyste info praktyczne na dole posta

Podróż pociągiem z Astany do Ałmaty


Stanęliśmy naprzeciw ogromnego dworca w Astanie, zastanawiając się czy to na pewno stąd odjeżdża nasz 20-godzinny pociąg do byłej stolicy Kazachstanu. Przy wejściu na dworzec prześwietlili nam plecaki, których ściąganie i zakładanie zawsze odejmowało kilka procent z naszej kreski dziennej energii. Wyszliśmy na peron pełni obaw, że nie zdążymy, że jednak pociąg nie jedzie, że coś będzie nie tak z biletami, których i tak nie potrafiliśmy odczytać. Na szczęście przy każdym wagonie stało po dwóch pomocnych konduktorów, którzy skrupulatnie sprawdzali zgodność paszportów/dowodów z biletami i odprowadzali do wyznaczonego przedziału.

Dworzec w Astanie

-Zdrastwujtie – powitała nas nasza współpasażerka, która zajmowała łóżko naprzeciwko. Popijając herbatkę z charakterystycznego babcinego kubka, ze spokojem wyglądała przez okno. Jeszcze wtedy nie rozmawialiśmy zbyt wiele, wiedzieliśmy tylko skąd jest i dokąd zmierza.

Pociąg ruszył, a razem z nim ruszyli do pracy przeróżni przedsiębiorcy, urządzając w przejściu mini targ. Co chwilkę ktoś zaglądał do naszego przedziału oferując ubranka dla dzieci, ubrania dla dorosłych, jedzenie i inne rzeczy. Rozpoczęły się również wędrówki ludów. Wszystkim było duszno w przedziałach, w których nie było możliwości otwarcia okna, więc wychodzili na korytarz łapiąc kojące podmuchy wiatru. Wraz ze zbliżającym się wieczorem wędrówki w poszukiwaniu chłodu zamieniły się w wędrówki w poszukiwaniu gorącej wody, która stała w termowarze, tuż obok naszego przedziału. W międzyczasie konduktor rozdawał ręczniki i pościel, którą każdy dowolną techniką układał na swoim łóżku. Na piętrze było tak gorąco, że moje ścielenie ograniczyło się do rozłożenia prześcieradła, ale z zazdrością obserwowałam wprawioną panią Kazach, która wszystkie elementy rozłożyła tak, jak się powinno.
Patrząc przez okno na niekończący się step szybko doszłam do wniosku, że znacznie ciekawiej obserwować to co dzieje się w środku (za wyjątkiem wschodu słońca – wschody na stepie są cudowne). Co jakieś 3-4 godziny konduktor urządzał krótkie postoje, podczas których można było zakupić coś w sklepikach ustawionych przy peronie, lub od ludzi, którzy przychodzili tam specjalnie po to, żeby sprzedać coś podróżnym. Np półmetrowe ryby. Na jednej z takich stacji do naszego przedziału dołączyła pewna pani Kazach, która dostarczyła nam wiele rozrywki podczas tej monotonnej jazdy.
Od początku była bardzo zainteresowana tym, co tutaj właściwie robimy i dokąd zmierzamy (przez całą drogę powtórzyliśmy jej to około 40 razy i nadal nie jestem pewna, czy coś z tego wiedziała). Pierwsze próby komunikacji były ciężkie, później szło już nieco lepiej, o ile można to tak nazwać. Biorąc pod uwagę to, że na początku naszej znajomości przez około 15 minut próbowałam jej wytłumaczyć, że nie kurze papierosów i w wagonie nie wolno tego robić, podczas gdy chodziło jej o to czemu nie jem chleba, który kupiłam – tak, później komunikacja wychodziła znacznie lepiej. Dla wytłumaczenia po rosyjsku jeść to „kuszać”. Mam nadzieje, że ona też nie rozumiała moich wywodów o papierosach...

Później nastąpiły chwile zdziwienia i seria pytań. Dlaczego mamy takie dziwne buty? Czy to do chodzenia po górach? Czemu takie? Czy te tatuaże da się zmyć i czy sama sobie takie zrobiłam? Czy te plecaki nie są zbyt ciężkie? Czy w Polsce jest zimno, czy ciepło itd. itp.

Po takiej szczerej rozmowie nastąpiła chwila, której obawiałam się od samego początku. Pani Kazach miała ze sobą foliową reklamówkę pełną jakiś kości (tak mi się wydawało na początku). O godzinie 20:45 było mi dane dokładnie poznać zawartość owej reklamówki. Sama sobie naważyłam tego piwa częstując ją polskimi cukierkami, ale doprawdy nie spodziewałam się, że w zamian dostanę mięso z konia, baraninę, pomidory, ogórki, chleb i jajka. Głupio było odmówić. Biorąc pod uwagę zasady higieny, jeszcze głupiej było zjeść coś co jechało w foliowej reklamówce już około 10 godzin. Pani Kazach nie pomagała w podjęciu dobrej decyzji. Częstowała nas przysmakami (pomidory były naprawdę najlepsze na świecie!) i opowiadała o nich z dumą, co chwilę podkreślając, że to wyroby regionalne. Zjedliśmy to co nam dała. Ona sama zaczęła spożywać posiłek o równej 21:00. Oczywiście posiłku nie jadła z reklamówki, bo mogło to tak zabrzmieć. Wszystko zostało starannie pokrojone i poukładane na talerzu. Do tego czorny czaj, który jest nieodłącznym elementem diety każdego Kazacha.

wagon sypialniany Astana Ałmaty












Wspomniałam wcześniej o wschodzie słońca na stepie. Wtedy jeszcze jest rześko i można zaobserwować jakieś życie. Gromady ptaków zasiadają na pojedynczych drzewach, które sporadycznie pojawiają się przy torach. W oddali widać Kazachów na koniach zmierzających donikąd, bo kompletnie nic nie znajduje się w zasięgu wzroku. Na stepie co kilkadziesiąt kilometrów pojawia się jakieś gospodarstwo, ale nie mam pojęcia jak może funkcjonować pośród tej nicości. Większość domów które gdzieniegdzie da się zaobserwować jest pusta. Ludzie już dawno przenieśli się do większych wsi lub miast, gdzie życie jest o wiele prostsze.

Tak właśnie wygląda przejażdżka 20-godzinnym pociągiem. Można też wybrać 13-godzinny przejazd nocny, ale wtedy nie jest już tak swojsko. To dobra opcja dla kogoś ceniącego sobie wygodę. Pociągi nocne są klimatyzowane, nie ma w nich handlarzy, najczęściej poruszają się nimi bogatsze osoby.

pociąg z Astany do Ałma-Aty








Pociąg Astana - Ałmaty – informacje praktyczne


Bilety trzeba rezerwować przynajmniej tydzień wcześniej, później z miejscami jest krucho – szczególnie z tymi w pociągu nocnym (13h jazdy). Miejsce w wagonie sypialnianym w pociągu 13-godzinnym kosztuje 18846 KZT. Miejsce w wagonie sypialnianym w pociągu jadącym 18,5h jest ponad połowę tańsze – 7657 KZT, do wyboru jest również miejsce siedzące za 4923 KZT, ale zdecydowanie odradzam tę opcję.
Bilet można okazać w wersji elektronicznej, a zarezerwować i opłacić można na stronie https://tickets.kz
W trakcie podróży w wagonie sypialnianym do dyspozycji jest miejsce na łóżku piętrowym wraz z pościelą i dodatkowymi kocami, toaleta o przyzwoitym standardzie oraz jedno gniazdko z prądem.

W opcji 18 godzinnej na korytarzu ustawiony jest termowar z wrzątkiem, co jakiś czas korytarzem przechodzą sprzedawcy z jedzeniem i piciem. Kartka z godzinami oraz długością postoju przypięta jest na korytarzu. Brak klimatyzacji oraz otwieranych okien w przedziałach, na korytarzu okna otwierane. Rano należy ściągnąć pościel i odnieść ją do konduktora. Podsumowując: męka i przygoda

W opcji 13 godzinnej na korytarzu znajdują się butle z zimną lub ciepłą wodą pitną, posiłki oraz ciepłe napoje można nabyć w bufecie. Pociąg jest klimatyzowany, a każdy wagon wyposażony w dodatkowe pomieszczenie z umywalką i lustrem. Nie trzeba odnosić pościeli, wystarczy złożyć łóżko. Podsumowując: luksus i wygoda

A...o internecie w szczerym polu możecie zapomnieć. Pojawia się tylko na postojach :)









Jaka karta SIM w Kazachstanie?


Skoro już wspomniałam o internecie, to krótki instruktaż z zakresu karty SIM i GB. Najlepszy zasięg mają podobno karty Beeline i faktycznie z zasięgiem było w porządku. Pomijając oczywiście miejsca, w których zasięgu po prostu nie ma (np. Kanion Charyn). Kartę można kupić w punkcie (chociażby na dworcu w Astanie) lub w prawie każdym sklepie spożywczym. Koszt karty + 8gb internetu = w przeliczeniu 19zł, 16gb w przeliczeniu 23zł. Aktywowanie internetu nie jest takie oczywiste, dlatego najlepiej dać telefon ekspedientce i poprosić, żeby zrobiła to za nas.

Dworzec Ałmaty 2 Kazachstan



Komentarze

Popularne posty

Dzika Europa ukryta w Delcie Dunaju

Spreewald - kajakiem po krainie wandali

Kaniony Azji Środkowej – Skazka czy Charyn?