Astana i Ałmaty - dwie stolice i dwa światy

Astana czy Ałmaty

Artykuł dotyczy dwóch miast, które pozornie nie mają ze sobą kompletnie nic wspólnego. Łączy je jednak jedna rzecz... Oba noszą miano stolicy Kazachstanu. Z tym, że jedno miasto szczyci się mianem stolicy obecnej, a drugie mianem byłej stolicy. Dlaczego w pozostałych kwestiach pozostają sobie tak obce?  Galerie handlowe i dziwne budynki Astany kontra lokalne bazary i dawna architektura Ałmaty.


Astana – miasto bez emocji


Nie polubiłam stolicy Kazachstanu od pierwszego wejrzenia. Wydawała mi się poważna, zimna i kompletnie bez polotu, choć znajdujące się tam zwydziwiane budynki powinny wzbudzać zupełnie inne uczucia. Nie da się jednak zaprzeczyć, że mimo tej całej sztywnej aury, było w niej coś intrygującego.
Jak przystało na młodziutką stolicę (1997r), Astana ma w sobie tyle nowoczesności, że trudno za nią nadążyć. Absurdalne, bezsensowne kształty, wysokie wieżowce, ludzie modni aż do przesady no i prawie brak tam prywatnych sklepików w centrum, w zamian tego drogie centra handlowe. Czy ja naprawdę jestem pośrodku tego jałowego stepu, gdzie niegdyś nasi rodacy walczyli o przetrwanie budując lepianki chroniące przed -50 stopniowym mrozem w zimie i umierali z pragnienia w +50 stopniowym upale w lecie? Franceska Michalska w swojej biografii nastawiła mnie na zderzenie z biedą, tymczasem trzeba by solidnego przygotowania na zderzenie z przepychem.

Astana budynki

Dlaczego Astana jest taka, a nie inna?


Należy zacząć od tego, że głównym powodem wszystkich działań w Kazachstanie jest od 1991r jej prezydent Narsułtan Nazarbajew. Przyczyny przeniesienia stolicy do wioski pośrodku stepu prawdopodobnie zna tylko on, ale są pewne teorie na ten temat. Powodem mogły być trzęsienia ziemi, które od czasu do czasu występowały w Ałmatach, zanieczyszczenie powietrza oraz bliska granica Chin i potencjalne zagrożenie atakiem z ich strony. Inne teorie mówią o chęci całkowitego zmazania z Kazachstanu dawnych wpływów Rosji i pokazanie jego siły i niezależności. Istnieje również wiele zwolenników teorii spiskowych i nie da się zaprzeczyć, że pasują one do tego miasta jak ulał. Teorie głoszą, że cała architektura i symbolika ukryta praktycznie w każdym miejscu nawiązuje do kultu słońca, a sama Astana jest przyszłą stolicą tzw. „Nowego Porządku Świata”. Niezależnie od tego jaki był cel, przykro patrzeć na te wszystkie odpicowane budynki, wiedząc że za murami miasta oraz w innych miasteczkach i wioskach ludzie zmagają się z wielkim ubóstwem. Na szczęście istnieją organizacje, które pomagają zwykłym ludziom ze wsi dorobić trochę dzięki turystyce. Przykładem są wycieczki do Rezerwatu Korgalzhyn.

piramida pokoju w Astanie

Astana bogata w budynki, nie w ludzi


Warszawa jest mniejsza od Astany o około 200km2, a jej gęstość zaludnienia jest 3 razy większa. Ałmaty (była stolica Kazachstanu) są mniejsze o 300km2, a gęstość zaludnienia jest ponad 4 razy większa niż w Astanie. W tym wypadku liczby mówią wszystko. Nic dziwnego, że przebywając w obecnej stolicy można poczuć ogromną pustkę. Wiele olbrzymich wieżowców stoi pustych, ale to nie przeszkadza w budowaniu nowych. Ludzi nie stać na przeprowadzkę do stolicy, choć przypuszczalnie zarobki są tam dość wysokie. Poznany przez nas były kazachski bokser zadał nawet pytanie czy przyjechaliśmy do Astany w poszukiwaniu pracy. Było to dość zaskakujące pytanie. Widać dużo osób wiąże z tym miastem swoją przyszłość.

bloki w Astanie
budynki w Astanie 






Jak poruszać się po Astanie?


Odległości od punktu A do punktu B mogą okazać się ogromne. Ogromna przestrzeń miasta działa na korzyść taksówkarzy, ale na szczęście mamy też do dyspozycji świetnie rozwiniętą działalność UBERa. Cena za kilometr to około 1zł, oczywiście cena jest ruchoma. Wiele osób nie doliczało nam dodatkowych kilometrów, które decydowaliśmy się dołożyć już w trakcie jazdy.

Co zobaczyć w Astanie?


Wystarczy, że wylądujecie w centrum i wszystko wyda się dość intrygujące. Ja preferuję zwiedzanie większych miast z zewnątrz, dlatego Astana dostarczyła mi dość dużo darmowej rozrywki. Z pewnością najpopularniejszymi budynkami są: meczet Nur-Astana, Piramida Pokoju i Pojednania, wieża widokowa Bajterek oraz meczet Hazrat Sultan Warto udać się na wieczorny spacer, gdy prawie wszystkie budynki stolicy są oświetlone.

meczet Astana
dziwne budynki Astana

talerz ufo Astana
Astana nocą  







Pamiętnik zdarzeń


Na koniec dwie sytuacje, które mnie rozbawiły i zadziwiły.

Usiedliśmy w drogiej kawiarni w jakimś pasażu (taniej i przytulnej oczywiście nie znaleźliśmy), siedziało tam kilka osób (każda przy osobnym stoliku, elegancko ubrana, wpatrzona w swój laptop), leciała muzyka klubowa (nijak nie pasująca do kawiarni) i nagle ni stąd ni zowąd wpadło trzech chłopaków. Właściwie to trzech dzieciaków. Rozłożyli rzeczy na stoliku, każdy wyciągnął swój tablet i zaczęli grać z pełnym głosem w strzelanki, dokładając nieświadomie dodatkowy bit pod klubową muzykę. Co mnie zdziwiło? Wyobrażacie sobie taką sytuację w Polsce? W najlepszym wypadku kelner poprosiłby ich o opuszczenie lokalu, ale znając życie uprzedziliby go zdruzgotani klienci kawiarni wypraszając/upominając dzieciaki w mniej przyjaznym tonie.

Kolejna sytuacja miała miejsce na stacji benzynowej, na której postanowiliśmy kupić coś do jedzenia. Oparłam plecak przy parapecie na zewnątrz budynku i czekałam, aż Kuba zrobi zakupy. Podszedł do mnie pracownik stacji prosząc, żebym nie opierała się o ten parapet. Trochę zdziwiona i lekko podirytowana zaakceptowałam jego prośbę, a już wkrótce wywiązała się krótka rozmowa. Podczas rozmowy pracownik ustalił, że plecak jest ciężki, a ja powinnam odpocząć. Zniknął gdzieś na parę sekund. Po chwili pojawił się niosąc małe krzesełko i prosząc, żebym na nim usiadła. Byłam w szoku, ale nie chcąc odmawiać usiadłam. Posiedziałam może 3 minuty i musieliśmy ruszać dalej, ale byłam bardzo poruszona tym gestem tego pana. Mimo że wyglądałam co najmniej dziwnie.

Jest jeszcze jedna rzecz. Karetki na sygnale jeżdżą tam wolniej od rowerzystów, choć drogi są puste. Powątpiewam w to, że kiedykolwiek zdążyli do kogoś na czas. No chyba że pojazdy uprzywilejowane zawsze jeżdżą tam na sygnale, nawet jeśli nie ma żadnej akcji (tak robią np. policjanci w Gruzji), tylko w przypadku karetek nie miałoby to akurat sensu.

park w Astanie
park w Astanie 








Ałma-Ata, czy Ałmaty?


O co chodzi z tymi dwoma nazwami? Która jest poprawna? Otóż Ałma-Ata była nazwą urzędową, używaną niegdyś głównie przez Rosjan. Po uzyskaniu niepodległości władze Kazachstanu zmieniły nazwę urzędową na kazachską nazwę, a mianowicie Ałmaty. Rosjanie nigdy nie przyjęli tego do wiadomości i nadal używają starego pojęcia. Stara nazwa występuje również w wielu zapiskach, stąd wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że już dawno temu się zmieniła.

Znaczenie obu nazw to „ojciec jabłek” i nie sposób nie zauważyć, że mieszkańcy uznają jabłka za symbol tego miasta. Tak jak Kraków miał smoka, tak Ałmaty mają jabłka (trwają też spory jak prawidłowo odmieniać tę nazwę, więc nie wiem czy nie powinnam napisać „Ałmata ma jabłka”). Liczne pomniki jabłek i pamiątki w ich kształcie rzucają się w oczy na każdym kroku. Kolejną rzeczą, która rzuca się w oczy są prywatki, bazary, fast foody, ogólny zgiełk, chaos i tłok. Jest swojsko, nie jest sztywno. Na porządku dziennym jest też to, że ludzie chodzą w maseczkach na twarzy. Wydaje mi się, że chodzi o zanieczyszczenie powietrza, ale w pociągu także dużo osób nosiło maseczki, a nasza współpasażerka tłumaczyła, że osoby te są po prostu chore.

Ałmaty jabłka
Ałmaty pomnik 






Co zobaczyć w Ałmatach?


Na pewno trzeba udać się na Green Bazaar. W życiu nie widziałam takiego targowego, posegregowanego rozmachu. Kupić tam można wszystko od kranów, klamerek i śrubokrętów, przez odzież, po warzywa, ryby, jedzenie dla zwierząt, no po prostu WSZYSTKO. Ale to wszystko to jeszcze nic. Cały obszar jest starannie posegregowany, tak że żaden sprzedawca butów nie stoi wi za wi ze sprzedawcą spodni. Jest kilka wielkich sektorów, a w każdym z nich znajduje się przynajmniej 50 stoisk z danym asortymentem.

Ałmaty bazar Green

Wychodząc z bazaru czuć piękną woń dochodzącą z kazachskiej fabryki czekolady Rakhat. Samo słowo „Rakhat” oznacza w kazachskim „przyjemność”. Manufaktura liczy już ponad 70 lat i przyciąga mnóstwo lokalsów. Nie widziałam nikogo, kto wychodziłby stamtąd z mniej niż dwoma reklamówami słodyczy. Ponoć fabryka słynie z produkcji słodkości niskokalorycznych. To dobre miejsce na zakup pamiątkowych czekoladek opatrzonych flagą Kazachstanu.

Ałmaty fabryka czekolady

Polecam też napić się regionalnego piwa w William Lawson's 13 Bar. Można posiedzieć na ogródku , na którym drzewa są wplecione w wystrój baru. Pracownicy są tam bardo mili i służą dobrą radą. Na przykład kelner kategorycznie zabronił nam wejść na piętro, na którym nie było zadaszenia. Długo nie mogliśmy pojąć dlaczego nie chce nas tam wpuścić i nie dało się ukryć zdziwienia jego zachowaniem. Nieugięcie naśladował jakieś dźwięki, mówił „bum bum” i z przerażeniem na twarzy prosił byśmy tam nie wchodzili. Przez chwilę poruszona tym „bum bum” próbowałam uzyskać informację, czy ten bar to na pewno bezpieczne miejsce, bo w głowie tworzyły się obrazy strzelaniny i ogólnego rozgardiaszu, który miał się tam niebawem wydarzyć. Chodziło o deszcz...Na piętrze nie było zadaszenia, a zbierało się na deszcz...Po prostu.

Ałmaty bar

Od samej Ałmaty ciekawsza jest raczej rajska trekkingowa okolica. Można też od razu ruszyć w dalszą drogę np. do pięknego Kanionu Charyn.

Transport w Ałmaty


Transport polecam organizować na tej samej zasadzie co w Astanie, czyli Uberem, którym dojedziemy szybko, tanio i wygodnie.



Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty

Dzika Europa ukryta w Delcie Dunaju

Spreewald - kajakiem po krainie wandali

Kaniony Azji Środkowej – Skazka czy Charyn?