Wadi Rum – informacje praktyczne

 

Wadi Rum to taka perełka Jordańczyków, z której są bardzo, ale to baaaardzo dumni. To zazwyczaj drugie miejsce (zaraz po Petrze), do którego udają się przyjezdni i spędzają tam moim zdaniem trochę za mało czasu. Jak dostać się do Wadi Rum z Ammanu lub Aqaby? Jak zorganizować wycieczkę po Wadi Rum? Czy warto nocować w beduińskich namiotach i jak wygląda sprawa wyżywienia?



Jak dostać się do Wadi Rum?



Trzeba zaznaczyć, że Wadi Rum to nie tylko olbrzymia „pustynia”/dolina i nicość (ja tak to sobie wyobrażałam przed przyjazdem). W wiosce Rum, do której dojeżdża się transportem publicznym lub taksówką mieszkają w skromnych domkach rodziny Beduinów. Można powiedzieć, że nie RODZINY, a jedna, wielka RODZINA, ponieważ prawie każdy jest tam kuzynem/kuzynką lub siostrą/bratem, ale o tym jak dokładnie sprawy się tam mają będzie trochę później. Na pustyni prawie każdy z nich ma swoje campingi stworzone z myślą o dobrym zarobku oraz o nas - turystach, dla których jest to niesamowite udogodnienie. W sezonie non stop kursują jeepy raz dowożące turystów, raz odwożące, a czasem po prostu biorące ich na przejażdżkę.


Najlepszym sposobem na dostanie się do Wadi Rum (tzn. wioski Rum) jest złapanie taksówki lub marszrutki z Aqaby. O tym jak tanio i sprawnie dostać się do Aqaby z Ammanu pisałam w poście o bezpłatnej wizie do Jordanii. Przy wjeździe do Aqaby sprawdzane są dokumenty oraz bagaże, ponieważ to oddzielna strefa ekonomiczna.

Taksówką do Wadi Rum dojedziemy o każdej porze, a koszt to około 20JOD/trasa + 5JOD/osoba za wstęp na teren parku (chyba, że macie wykupiony Jordan Pass). Taksówkę powrotną znajdziemy przy głównym parkingu w Wadi Rum, a jeśli żadnej nie będzie, to wystarczy poprosić Beduinów o pomoc i taksówka zjawi się prawdopodobnie w bardzo krótkim czasie.

Jeżdżą tam też marszrutki, ale użytkowane są bardziej przez mieszkańców wioski. Najliczniejsi w marszrutkach są uczniowie, którzy dojeżdżają do szkół w Aqabie.

Marszrutkę z Aqaby można złapać na Bus Station, koszt to 4JOD. Marszrutka powrotna startuje około 7 rano (warto potwierdzić tę informację u któregoś z Beduinów zamieszkujących wioskę – na pewną chętnie pomogą). Przez około pół godziny kierowca wraz z pasażerami jeździ po całej wiosce i trąbi tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś jeszcze miał ochotę wsiąść. To dobry moment, żeby zobaczyć całą wioskę, jeżeli wcześniej nie miało się ku temu okazji.

Wstęp na teren Wadi Rum jest płatny. Opłata wynosi 5JOD/os – płatne bezpośrednio przy wjeździe. Dla osób posiadających JordanPass wstęp jest darmowy.






Wycieczka na pustynię Wadi Rum - jak, gdzie i kiedy?

 

Zacznijmy od końca. Najlepszymi miesiącami do odwiedzenia pustyni są miesiące nie za zimne, nie za ciepłe, czyli: marzec, kwiecień, maj, październik, listopad.

Ja odwiedziłam pustynię w połowie marca i uważam, że był to czas prawie idealny – w dzień było ciepło, ale nie za gorąco, a w nocy chłodno, ale nie zamarzałam. Trzeba jednak być czujnym, bo wiem, że kilkanaście dni przed moim przyjazdem w Jordanii padał jeszcze śnieg (tak - na pustyni też potrafi sypnąć białym puchem).

Oczywiście występują też bardzo duże amplitudy, dlatego warto pomyśleć o odpowiednim ubiorze. Najczęściej w dzień piekarnik – w nocy zamrażarka (z nasileniem adekwatnym do wybranego miesiąca).

Wiemy już kiedy jechać na pustynię Wadi Rum, ale jak dokładnie zorganizować sobie po niej wycieczkę? Zakładając, że nie wykupujecie zorganizowanej wycieczki z jakiegoś miasta (wtedy przywożą was do wioski najczęściej autobusem i w zasadzie o nic nie musicie się martwić).


Taksówka/marszrutka dowiezie was do wioski Rum, a stamtąd choć na pustynię już rzut kamieniem to do głównych atrakcji trzeba by się już było naprodukować trochę bardziej. Nie ma innej opcji – do zwiedzania trzeba wynająć samochód z napędem 4x4, choć samotne zwiedzanie pustyni przy anomaliach pogodowych i braku znajomości topografii terenu może być niebezpieczne.

Drugą opcją jest wykupienie wycieczki u Beduinów. Najczęściej turyści wykupują również jeden nocleg w klimatycznych beduińskich namiotach usytuowanych bezpośrednio na pustyni. Można to zrobić na dwa sposoby.

 







  1. Szukać dopiero po przyjeździe do wioski (raczej zawsze znajdzie się dla was miejsce noclegowe i osoba chętna zabrać was na wycieczkę).
  2. Zarezerwować nocleg np. przez booking (tak! Beduini są na bookingu, airbnb i wszędzie tam, gdzie byście się tego nie spodziewali). Po rezerwacji warto skontaktować się z właścicielem pustynnego campu i ustalić jakie i ilu dniowe wycieczki preferujecie. Czy samochodem, czy na wielbłądzie (polecam jednak skupić się na wycieczkach samochodowych i nie zamęczać wielbłądów – po drodze i tak zobaczycie ich całe stada!). Widziałam też wycieczki piesze, ale to już wyższa szkoła jazdy w takich warunkach i po tak rozległych terenach.
    Po rezerwacji powinniście zostać zapytani o której godzinie przyjedziecie do wioski Rum i na głównym parkingu będzie już czekał na was piękny jeep, którym udacie się na wycieczkę.
Wycieczki nie należą do najtańszych, ale noclegi na pustyni są już w przyzwoitych cenach i szczerze polecam nie pędzić po tej pięknej pustyni z klapkami na oczach, w pogoni za najlepszymi formacjami skalnymi. Zatrzymajcie się choć na jedną noc dłużej i spędźcie cały dzień kręcąc się po okolicy campingu. Można wspinać się na skały, szukać jaszczurek, oglądać piękne wschody słońca i setki jeepów z turystami przejeżdżających gdzieś w oddali w momencie, gdy was otacza cisza i spokój. Ewentualnie jeszcze stado wielbłądów. 



Noc na pustyni spędza się w namiotach, a właściwie w mini domkach, w których znajdują się łóżka zaopatrzone w grube koce, kosz na śmieci i światło włączane po zmroku, zazwyczaj do godziny 22:00. Gniazdka do podładowania sprzętu można szukać w dużej stołówce, gdzie można spożyć posiłek, zapalić sziszę lub napić się słodkiej beduińskiej herbatki.

W cenę noclegu zazwyczaj wliczone jest śniadanie (w formie bufetu), natomiast tradycyjna beduińska kolacja – Zarb jest płatna dodatkowo.  
Dostępne są też łazienki, w których znajdują się toalety, prysznice i umywalki z bieżącą wodą. Wygląd może zszokować pozytywnie! Na pustyni jest pełen wypas, w przeciwieństwie do łazienek, które Beduini mają u siebie w domach... Brudne, cuchnące, bez muszli, bez ciepłej wody. Warto docenić to jak bardzo starają się sprostać oczekiwaniom osób odwiedzających.






Z racji tego, że nie byłam w Wadi Rum typowo turystycznie (pomagałam Beduinom przy ich obowiązkach oraz tworzyłam dla nich filmik promocyjny campu), to też nie raz robiłam z kucharzem kolację i muszę przyznać, że nie jest to zwykła kolacja! Składnikami tajemniczego dania nie są wyszukane produkty, bo po prostu kurczak i warzywa. Sekret tkwi w przygotowaniu. W specjalnie przygotowanej dziurze w piasku rozpala się ogień. Przygotowane wcześniej składniki układane są na piętrowym ruszcie, który można włożyć do dziury dopiero po wygaszeniu ognia – musi zostać tylko żar. Na górę zakłada się pokrywkę, owija folią aluminiową i zakopuje piaskiem. Tak Zarup robi się przez około 2h, aż wieczorem przyjeżdżają turyści, którzy zazwyczaj nie wiedzą, że ich kolacja właśnie robi się w piaskowej dziurze. Dumni Beduini zapraszają wszystkich do wyjścia na zewnątrz i zazwyczaj w nieco śmieszny sposób opowiadają o tym jakie danie dla nich przygotowali (np. Dzisiaj kucharz Omar przygotował dla was specjalne danie – gotuje on różne rzeczy czasem nawet turystów). W sumie może to trochę przerazić. Noc, kopiec piasku, z którego się dymi i Beduini z łopatami żartujący sobie, że właśnie tam kogoś smażą :D
Po kolacji można siedzieć z Beduinami oraz turystami z całego świata do późnego wieczora przy ognisku i rozmawiać, żartować – poczuć się jak na spotkaniu ze znajomymi. 











Zasięg na pustyni można złapać tylko w niektórych miejscach. Jeżeli będziecie go potrzebowali na pewno Beduini wskażą wam drogę do tych tajemniczych miejscówek.
 
Polecam wybrać camping mojego znajomego – Raada. Tutaj znajdziecie namiary:
http://magicbedouinstar.com/
Możecie obejrzeć również filmik promocyjny campingu, który zrobiłam dla Raada:
O tym jakie są beduińskie realia, co się u nich pozmieniało na przestrzeni czasu oraz jakimi są ludźmi opowiem w następnym wpisie o Jordanii.

Ciekawostka...tak wygląda jeszcze nie gotowa stołówka campingu. Materiał, którym jest obijana trzyma się na zszywkach!
Kamienie tworzące ścieżkę z domków do stołówki muszą być w początkowej fazie często podlewane. Dzięki wodzie wiążą się ze sobą i tworzą solidny krawężnik!



4 komentarze:

Copyright © 2016 Wild Heart Tour , Blogger