Hanoi - co robić w stolicy Wietnamu?

ruch drogowy w Hanoi

Hanoi było pierwszym miastem i w ogóle pierwszym miejscem, z którym zderzyłam się podczas podróży do Wietnamu. Jakie zrobiło wrażenie i czy warto poświęcić mu trochę uwagi? Wrażenie zrobiło ogromne, choć mogło to być spowodowane tym, że to mój pierwszy raz w Azji południowo-wschodniej. Wiadomo, wszystko nowe = wszystko interesujące. Odkładając na bok moje zachwyty małymi, codziennymi rzeczami...jest tam dużo do zwiedzania, a wysokie temperatury zachęcają do tego, żeby zwiedzać powolutku i napawać się wyjątkowym klimatem. W Hanoi spędziłam 5 dni, częściowo leniwych, częściowo aktywnych, a o tym co zobaczyłam w stolicy Wietnamu i co mnie zaskoczyło przeczytacie poniżej.



Hanoi – święto niepodległości i festiwal tańca smoka




Wiele osób Wietnam wciąż kojarzy głównie z wojną. Nic dziwnego...najpierw Francuzi, później Japonia, Amerykanie, w międzyczasie wojna z graniczącą Kambodżą, no i na koniec krótkie, ale intensywne starcie z Chinami. Patrząc na piękne pola ryżowe, uśmiechniętych mieszkańców i tętniące życiem miasta jestem pełna podziwu jak prężnie rozwija się ten kraj mimo usilnych prób pozbawienia go dosłownie wszystkiego.



Miejsca, daty oraz osoby związane bezpośrednio z wyzwoleniem Wietnamu i upamiętniające wydarzenia z przeszłości są tam traktowane bardzo poważnie. Jednym z takich wydarzeń jest rocznica wyzwolenia Hanoi (10.10.1954), którą od roku 2014 obchodzi się w stolicy z wielkim rozmachem. Trafiłam na nią przypadkowo i okazała się to być jedna z najlepszych rzeczy jakie spotkały mnie w Hanoi. Podczas obchodów rocznicowych organizowany jest festiwal tańca smoka, co oznacza dużo lokalsów, dużo pokazów i dużo zabawy! W końcu taniec smoka jest swego rodzaju sztuką ludową, a sam wizerunek smoka jest dla Wietnamczyków niesamowicie istotny, ponieważ według legendy prekursorami narodu był Smok i Wróżka właśnie. O tym i o innych ważnych stworach, bożkach i legendach przeczytacie w poście o wierzeniach wWietnamie.



W pokazach biorą udział smocze zespoły z każdej (lub prawie każdej?) z dzielnic Hanoi, które prezentują układy taneczne z elementami akrobatyki. Uczestnicy nie są przypadkowi, widać że na próby poświęcają bardzo dużo czasu, bo bieganie w kilkadziesiąt osób z ogromnym smokiem, którym trzeba wykonać rozmaite manewry nie wygląda na proste zadanie. Oczywiście całemu show przygrywają gongi, talerze i bębny. Taniec wyraża nie tylko szczęście, ale również symbolizuje wytrzymałość narodu i niezwykłą siłę Wietnamczyków.

Hanoi festiwal tańca smoka


Po pokazach odbywających się za dnia zaczynają się pokazy nocne z muzyką współczesną. Po prostu zabawa/festyn/gruba impreza – jak kto woli. Wszystko to odbywa się na głównej ulicy, która jak wynika z moich obserwacji jest zamykana dla ruchu samochodowego i skuterowego w każdy weekend, po to aby mieszkańcy mogli wspólnie grać na ulicy w jengę, spacerować, rozmawiać i prowadzić szeroko pojęte życie nocne. Dzieciaki mogą w tym czasie jeździć zabawkowymi elektrycznymi samochodzikami. Zabawnie to wygląda, bo jeżdżą tak samo chaotycznie jak wszyscy dorośli, także to, że ulica jest zamknięta dla ruchu samochodowo-skuterowego nie wyklucza potrącenia przez szalonego kierowcę małego samochodziku.


Hanoi nocne życie Hoan Kiem


Jedzenie w Hanoi




O jedzeniu jak zwykle nie mogę powiedzieć zbyt dużo, bo kuchnia i próbowanie lokalnych dań nie jest moją mocną stroną, dlatego będzie mała pogadanka o tym jak wyglądają miejsca, w których serwowane jest jedzenie...



Zazwyczaj wczesnym rankiem każdy wynosi swój malutki biznes z pokoju na ulicę i rozpoczyna się handel, który trwa do późnych godzin nocnych. Każdy chodnik zagospodarowany jest tak perfekcyjnie, że tylko pieszy-ninja przeszedłby nim nie taranując przy tym małych plastikowych krzesełek i stolików, owoców starannie układanych w równiutkie stożki, czy też mis z wodą do mycia naczyń po konsumowanych ze smakiem zupach pho. Tylko pieszy-ninja potrafiłby zamiast chodnikiem przemknąć zakorkowaną, ruchliwą wprost proporcjonalnie do jej wielkości ulicą. Co więc począć? Najlepiej na chwilkę wyjść z roli pieszego-ninjy i usiąść w którejś z chodnikowych restauracyjek, zamówić coś dobrego i obserwować wiecznie zadziwiający ruch drogowy oraz obrzędy wykonywane przy przygotowywaniu posiłków, które często odbywają się właśnie na chodniku. Mycie garnków w miskach tuż obok posilających się klientów, nakładany ręką makaron prosto z garnka ustawionego na schodkach pobliskiego sklepu, nieopodal pani w tradycyjnym wietnamskim kapeluszu „non la” obcina zbędne łodygi z czegoś podobnego do kalarepy, bo tuż przed nią na skuterze zatrzymała się klientka i bez konieczności zsiadania dokonały szybkiej, ulicznej transakcji. Nie można tutaj powiedzieć, że nie wiesz co kupujesz. Wszystko robione jest na oczach klienta, choć klient europejski pewnie wolałby czasem tego nie widzieć. Alternatywą jest kupowanie jedzenia w którejś z ekskluzywniejszych restauracji, w których jednocześnie nigdy nie jedzą lokalsi. Muszę przyznać, że w Hanoi dość często jadłam właśnie w takich miejscach, bo choć z całego serca chcę wspierać lokalne mini biznesiki, to po pierwsze jedzenie nie jest moją mocną stroną i nie przepadam aż tak za próbowaniem nowych rzeczy, a po drugie staram się unikać miejsc niepewnych, w których jedzenie jest przygotowywane bez zachowania jakiejkolwiek higieny. W restauracjach też nigdy nie mam pewności jak przygotowywane są posiłki, ale zawsze można zasięgnąć opinii z tripadvisora i być choć trochę pewniejszym.... chociaż co ja tu gadam o zachowaniu higieny, kiedy pracując na jordańskiej pustyni wraz z egipskim kucharzem przygotowywałam sałatki dla siebie i turystów na brudnym blacie zasypanym drobinkami piasku i nie miałam nic do gadania! Ewentualnie mogłabym głodować :D. Można o tym przeczytać tutaj. Podsumowując, zawsze kiedy jest taka możliwość wybieram w miarę pewne miejsca serwujące posiłki, ale jak trzeba i kultura tego wymaga to i zjem podejrzane mięso obrane z niedoskonałości specjalnie dla mnie, ręcznie, przez pracującego przy budowie dróg Wietnamczyka. Grunt to popić niepewne jedzenie wysokoprocentowym alkoholem. Bezinteresowna pomoc i mili ludzie budzą we mnie takie pozytywne emocje, że nie potrafię im odmówić!

Hanoi jedzenie - zupa Phouliczne jedzenie Wietnam Hanoi













Hanoi uliczne jedzenie

A z wietnamskich dań polecam Pho (zupa z makaronem i zmiennymi dodatkami), sajgonki, mango sticky rice (pyszny klejący ryż podawany z mango i mlekiem kokosowym – uwaga bardzo słodkie i uzależnia!), bułka Bunh (bagietka z wybranymi składnikami, budki, które je serwują można spotkać na każdym kroku), pijcie dużo soków owocowych, są przepyszne. No i koniecznie spróbujcie tradycyjnej kawy ze skondensowanym mlekiem i ogólnie kawy wietnamskiej. Mimo, że na co dzień nie jestem fanką tego czarnego napoju, to w Wietnamie przemieniam się w psychofankę wypatrującą kawiarenek na każdym kroku.



Najciekawsze miejsca i rzeczy do zrobienia w Hanoi



1. Pierwszą i najlepszą atrakcją w Hanoi jest po prostu obserwowanie ruchu drogowego. Centrum miasta jest jak wielkie mrowisko, w którym na dodatek wszyscy trąbią. Samochodów w Wietnamie jest stosunkowo niewiele (raczej nikogo na nie nie stać), ale za to cała droga łącznie z chodnikami wypełniona jest skuterami, motorowerami i rowerami. To, że gdzieś narysowane są przejścia dla pieszych nie znaczy kompletnie nic. To, że w niektórych miejscach znajduje się sygnalizacja świetlna znaczy tyle, co u nas ozdoby umieszczane na głównych ulicach w okresie świątecznym. Po kilku dniach nie budzi więc zdziwienia, że przechodząc na zielonym świetle ktoś na ciebie trąbi lub nagle omija cię 10 skuterów. Jaka jest metoda, żeby w tym całym rozgardiaszu nie zginąć? Po prostu iść. Na początku próbowałam zatrzymywać się w połowie drogi, żeby przepuścić zbliżające się motocykle, ale nic dobrego z tego nie wynikało, bo oni po prostu nie wiedzieli co się dzieje i dlaczego ich przepuszczam. Ich naturalnym, wyuczonym zachowaniem jest omijanie, wymijanie, trąbienie – nie próbujcie więc być mili bo zostaniecie rozjechani. Jeżeli włączasz się do ruchu (czy to na nogach, czy jakimś pojazdem) to musisz robić to co robi cały ten ruch. Chyba szło to tak: „Jeśli wejdziesz między wrony musisz krakać tak jak one” - idealnie się sprawdza :) Tak jak wspominałam wcześniej - ruch drogowy najlepiej obserwować z jednej z kawiarni lub restauracji, które zazwyczaj umieszczone są na chodniku.


ruch drogowy w wietnamie Hanoi
Hanoi skutery, ruch drogowy

Old Quarter Hanoi ruch drogowy

2. Pagody i świątynie
Tego nie można pominąć, bo nie dość że piękne to zazwyczaj z ciekawą historią lub owiane legendami. Ja odwiedziłam nie tylko te znane, ale również randomowe, niby mniej spektakularnych, ale za to z klimacikiem. Rozrzucone są one po całym Hanoi, wstęp jest zazwyczaj bezpłatny i jest wielce prawdopodobne, że w środku nie będzie nikogo prócz was. W okolicy jednej z nich mogłam pooglądać z bliska jak rosną smocze owoce i inne egzotyczne owoce. Z bardziej znanych świątyń z płatnymi wstępami na pewno nie można pominąć Świątyni Literatury (ciekawy jest również park znajdujący się po drugiej stronie drogi), Pagody Jednej Kolumny oraz Świątyni Ngoc Son (znajdują się w niej zabalsamowane zwłoki żółwia giganta, który do 2016r mieszkał w pobliskim jeziorze stanowiąc wielką dumę Wietnamczyków. Jest z nim związana pewna legenda, o której można przeczytać w poście o wierzeniach i symbolach Wietnamu.)


Hanoi świątynia Ngoc Son
Hanoi świątynia Ngoc Son nad jeziorem Hoan Kiem

Hanoi Wietnam - smoczy owoc
  

3. Train Street 
Train Street to wąska uliczka, pośrodku której znajdują się tory kolejowe, a po obu ich stronach stoją ściśnięte gęsto domy lokalsów, którzy częściowo przerobili je na mini kawiarenki. Dwa razy w tygodniu i kilka razy w weekendy przejeżdża tamtędy pociąg, który ledwo mieści się między budynkami. Przez lata była to ogromna atrakcja, coś co u nas nie miałoby prawa bytu. Życie mieszkańców i życie turystyczne toczyło się właśnie na torach, a w momencie przejazdu pociągu wszyscy wszystko sprzątali i stali grzecznie pod ścianami budynków tak, by nie utrudniać przejazdu. Właściciele kawiarenek zawsze upominali wychylające się osoby i ogólnie sprawowali pieczę nad bezproblemowym przejazdem pociągu. Dnia 6.10.2019 niestety nie udało się upilnować turystów, którzy chcąc zrobić sobie zdjęcie z pociągiem nie zeszli z torów. Pociąg musiał awaryjnie hamować. W rezultacie rząd zamknął dla ruchu turystycznego całą ulicę, wraz z kawiarenkami mieszkańców, dla których były one jedynym źródłem utrzymania...  

Street Train Hanoi

Street Train Hanoi Wietnam



Hanoi ulica z pociągiem


4. Spacer wokół jeziora Hoan Kiem
To najpopularniejsze jezioro w Hanoi. To właśnie na nim znajduje się wspominana wcześniej świątynia Ngoc Son i to w nim żył pradziad żółw. Sama okolica jest również ciekawa. Przy jeziorze odbywają się przeróżne festiwale, a w weekendy drogi są tam zamykane po to, by można było na spokojnie pospacerować i nacieszyć się względnym spokojem. Często zagadują tam też dzieciaki, które chcą poćwiczyć z turystami język angielski.

Hanoi okolice Hoan Kiem

5. Markety, targi, rynki 
Niezależnie od kraju targi to zawsze jedne z najbardziej autentycznych miejsc, w których można obserwować życie lokalsów. W Hanoi z pewnością warto udać się do Dong Xuan Market, ale żeby wytrzymać tam dłużej lub przejść chociażby 1/4 stoisk trzeba być naprawdę miłośnikiem zakupów. Na samym dole 4 kondygnacyjnego, pokaźnego budynku znajdują się głównie stragany z jedzeniem, świeżymi owocami, rybami, sokami. Panuje tam duży tłok i każdy coś je, a po wejściu na główną halę niewiele się zmienia. Stoiska są upchane jedno na drugim i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Sprzedawcy nieraz leżą na sprzedawanym przez siebie towarze, bo inaczej nie mieścili by się na własnych stoiskach. Na dole znajdują się głównie stoiska, które zaklasyfikowała bym do kategorii „pierdoły”. Breloczki, spinki, zawieszki, pamiątki itd. Im wyżej tym więcej podróbek ubrań i obuwia, ale jest też bardzo dużo materiałów (bardzo ładnych i dobrych jakościowo!). Ogólnie jest tam tego tak dużo, że trzeba zobaczyć to na własne oczy! Market działa codziennie od 6-19.



Warto udać się też na nocny targ, który odbywa się od piątku do niedzieli od godziny 19:00 do 23:00. Targ zaczyna się od ulicy Hang Dao i kończy aż przy Dong Xuan Market. Można tam kupić niedrogo rękodzieło, ubrania, buty, okulary przeciwsłoneczne itd., cena zależy od umiejętności targowania się – ja posiadam zerowe, bo zawsze jest mi głupio. Dalej nie mogę się pogodzić z tym, że w niektórych miejscach tak po prostu trzeba.



Targ kwiatowy Quang Ba - to miejsce będzie rarytasem szczególnie dla rannych ptaszków, bo targ zaczyna się od godziny 2:00 w nocy(!) i trwa do godziny 12:00 w południe. Rynek ten jest szczególnie oblegany podczas festiwalu Tet.


HanoiHanoi



6. Old Quarter Hanoi 
To dzielnica, która jest głównym celem dla 99.9% podróżnych i to tutaj znajduje się większość atrakcji turystycznych, z którymi warto się zapoznać (wspomniany wcześniej market Dong Xuan, świątynia Ngoc Son, jezioro Hoan Kiem, Katedra św. Józefa – pozostałość po Francuzach). Można też całymi dniami spacerować starożytnymi ulicami handlowymi, których nazwy pochodzą od ich pierwotnych firm sprzed ok. 1000 lat. Ulic jest wiele i na każdej można znaleźć sklepy o określonej tematyce. Tzn na jednej można kupić srebro, na innej ciuchy, na jeszcze innej ozdoby, akcesoria sportowe itd. itp. Poza tym dokładnie w miejscu -57B Dinh Tien Hoang Street, Hoan Kiem- 5 razy dziennie można oglądać wodny teatr lalek Thang Long. Żeby wiedzieć o co w tym przedstawieniu chodzi warto zapoznać się nieco z mitologią i legendami wietnamskimi, możecie o nich poczytać tutaj....Ja niestety nie mogłam obejrzeć spektaklu, ale na pewno jest to ciekawe doświadczenie. Koszt wstępu to około 100000VND, warto rezerwować z wyprzedzeniem, bo bilety schodzą dość szybko.

centrum Hanoi old quarter
Hanoi Wietnamczycy
Hanoi owoce

Hanoi życie uliczne
Wietnam Hanoi życie uliczne

widok na Street Train


7. Mauzoleum Ho Chi Mina 
Ho Chi Min, zwany pieszczotliwie wujkiem Ho był najpopularniejszym przywódcą Wietnamu i to jemu zawdzięcza się połączenie jego północy z południem. Życzeniem Ho Chi Mina było rozrzucenie jego prochów po śmierci na południu i północy kraju, co miało być ostatecznym symbolem połączenia państwa. Jego wola nie została jednak spełniona i Wietnamczycy postawili mu takie właśnie Mauzoleum, w którym każdy Wietnamczyk może oglądać zabalsamowane zwłoki swojego ukochanego przywódcy. Co roku zwłoki wysyłane są do Rosji w celu konserwacji, dlatego Mauzoleum nie zawsze jest otwarte. Wstęp jest bezpłatny. Godziny otwarcia wt-czw 7:30 – 10:30, sb-nd 7:30 – 11:00. Przed wejściem na plac, na którym stoi Mauzoleum prześwietlane są plecaki i torby. Zabronione jest np. wnoszenie zapalniczek i ostrych narzędzi. Nie wolno też żuć gum. Z Mauzoleum jest już rzut beretem do Świątyni jednej kolumny.

Mauzoleum 

 


8. Wrak bombowca B-52 
To szczególne miejsce przypominające wojnę wietnamsko-amerykańską. Wrak amerykańskiego bombowca B-52 znajduje się pośrodku jednej z dzielinic mieszkalnych Hanoi (około 20min spaceru od Mauzoleum Ho Chi Mina). Miejsce jest trochę zaniedbane i raczej nie odwiedzane przez turystów, ale dla Wietnamczyków stanowi swego rodzaju trofeum wojenne. Poza tym zaraz obok zatopionego w małym zbiorniku wodnym bombowca znajduje się szkołai małe kawiarenki. Jest to świetne miejsce do poobserwowania życia nieco poza szalonym centrum miasta.

Wrak bombowca B-52

9. Parki
Z rana warto wybrać się na spacer po którymś z parków (np. Lenin Park, znajdujący się tuż obok Street Train), żeby poobserwować poranne ćwiczenia, a może nawet samemu wziąć w nich udział.

Hanoi Park Lenina


Wpadnij na YouTube zobaczyć filmik pokazujący życie w Hanoi 
Hanoi lampiony
 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Wild Heart Tour , Blogger