Wielki Szyszak i Śnieżne Kotły – trekking ze schroniska Odrodzenie

 

Jeśli jedziecie w Karkonosze tylko na weekend mając do dyspozycji niewiele czasu na trekking to przedstawiona poniżej trasa na pewno przypadnie wam do gustu. Duchy, demony i dziwne zjawiska kontra jeden z najpiękniejszych widoków w Karkonoszach, a na to wszystko wystarczy przeznaczyć jedynie połowę dnia.



Czas przejścia: ok. 5h
Ilość kilometrów: 14 km

Schronisko „Odrodzenie”

 

Przygodę polecam zacząć w schronisku „Odrodzenie” (lub w jakimkolwiek innym pobliskim schronisku) to zdecydowanie pogłębia górski klimat i ochotę na wędrówkę. Jeżeli spędzacie w Karkonoszach tylko weekend i zależy wam również na tym, żeby wygospodarować trochę czasu na zwiedzenie innych ciekawych miejsc, które niekoniecznie znajdują się w górach to zapraszam do przeczytania posta o Karkonoszach i okolicach na weekend, który pojawi się niebawem. Do schroniska Odrodzenie można wyjechać samochodem od strony czeskiej, dlatego to świetna opcja na zakończenie intensywnego dnia poświęconego na zwiedzanie, a jednocześnie zapewnienie sobie dobrego startu na kolejny dzień trekkingu. Zimą dojazd do schroniska może być utrudniony, ale o stan drogi można zapytać telefonicznie obsługę schroniska. Zimą samochód zostawia się zazwyczaj na parkingu hotelu Spindlerova Bouda po wcześniejszym okazaniu rezerwacji i uzyskaniu specjalnego zezwolenia (w innym wypadku samochód może zostać odholowany). Po pozwolenie należy udać się do schroniska, po czym dać go do podbicia w recepcji w Spindlerovej Boudzie.

Budynek schroniska ma bogatą historię. Wybudowany został w 1928r i przez ten czas służył jako schronisko, dom wypoczynkowy dla niemieckich oficerów podczas II wojny światowej, siedziba organizacji nazistowskiej oraz placówka Wojsk Ochrony Pogranicznej. Obecnie jego właścicielem jest Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze i cieszy się dobrą renomą wśród górskich wędrowców.



Schronisko Odrodzenie – Wielki Szyszak – Śnieżne Kotły trasa


Niezależnie od pory roku na szlak warto wyruszyć wcześnie rano, bo nie ma co ukrywać – jest on dość mocno oblegany. Patrząc na ilość skiturowców, splitboardzistów i dzieciaków z sankami, jaką minęliśmy w drodze powrotnej można stwierdzić, że szlak jest idealny dla każdego i każdy chce skorzystać z niego na swój sposób.



Cały szlak czerwony, którym dojdziemy ze schroniska do Śnieżnych Kotłów zahaczając po drodze o Wielki Szyszak jest bardzo łagodny. Biegnie on na przemian po polskiej i czeskiej stronie i stanowi część tzw. Drogi Przyjaźni Polsko-Czeskiej (w całości ta droga liczy sobie 27,7km). Trasa przebiega również przez dwa szczyty: Śląskie Kamienie oraz Czeskie Kamienie, których nazwy absolutnie nie są przypadkowe. Znajdują się tam pokaźnej wielkości skały. Domyślam się, że ich wielkość jest jeszcze bardziej pokaźna w lecie, kiedy można zobaczyć je w pełnej okazałości. Z tego miejsca w oddali ukazuje się już charakterystyczna telewizyjna stacja przekaźnikowa, a przed nią Wielki Szyszak. 




Na Wielki Szyszak teoretycznie nie prowadzi żaden szlak, ale podobno są tam wybudowane kamienne schodki, którymi można dostać się na szczyt w lecie. Zimą natomiast warto obejść Wielki Szyszak od strony południowej tzn tuż przed nim odbić ze szlaku czerwonego nieco w lewo (zaznaczone kolorem żółtym na mapce poglądowej). Z tamtej strony szczyt jest łatwiejszy do zdobycia w zimowych warunkach. Przez Wielki Szyszak przebiega granica polsko-czeska i jest to jednocześnie drugi najwyższy szczyt polskich Karkonoszy (1509m n.p.m.). 




Z Wielkiego Szyszaka do Śnieżnych Kotłów jest już rzut beretem. Warto udać się na taras widokowy, z którego rozpościera się idealny widok na Kotły i stację nadawczą. To miejsce to jednak nie tylko piękne widoki, bo jeśli myślicie że takie szalone formacje jak kotły polodowcowe nie doczekały się swoich legend to jesteście w błędzie. Wyobraźnia człowieka połączona z ogromnymi, pionowymi ścianami skał dała początek baśniom i legendom o przerażających demonach zamieszkujących ten zakątek Polski. Najpopularniejszym stworem, którego ponoć nie raz widywali pasterze stał się Czarny Diabeł. Jego wygląd według pasterzy był dokładnie taki, jaki prawdopodobnie wyobrazilibyście sobie nawet bez szczegółowego opisu. Czarny, owłosiony, stwór ze skołtunioną sierścią poruszający się w nienaturalnie szybki i zwinny sposób. Zwłaszcza po pionowych ścianach Śnieżnych Kotłów. Z takimi informacjami to miejsce staje się jeszcze bardziej magiczne, szczególnie w mglisty dzień, prawda?




Ciekawym zjawiskiem jest również Wędrujący Kamień, który od lat przesuwa się po dnie Czarnego Kotła Jagniątkowskiego. Ważąca ponad tonę kilkumetrowa skała przemieszcza się już od dawna, a w pierwszych dokładniejszych badaniach tego zjawiska wyliczono, że w przeciągu 14 lat kamień zmienił swoje położenie aż o 30m! Krążą legendy, że kiedy Wędrujący Kamień wyjdzie w końcu z Czarnego Kotła nastąpi koniec świata. Oczywiście zostały przeprowadzone również badania, które wyjaśniają dlaczego kamień nie może usiedzieć na jednym miejscu tylko urządza sobie wędrówki, ale bardziej podoba mi się wersja, w której po prostu uznaje się kamień za magiczny.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Wild Heart Tour , Blogger