Jeziora austriackiego Tyrolu

 

Jeszcze do niedawna nie potrafiłam wymienić ani jednej rzeczy, którą warto zrobić w austriackim kraju związkowym Tyrol, który dodatkowo często mylony jest z włoskim Tyrolem Południowym. Austria poza zimowym sezonem narciarsko-snowboardowym nie brzmi specjalnie zachęcająco, szczególnie dla osób które nie gustują w górskich wędrówkach. Kto jednak nie skusi się na czyste alpejskie jeziora, przybierające odcienie turkusu w letnich promieniach słońca? Dodatkowo może zachęcić fakt, że w niektórych z nich można się kąpać, uprawiać sporty, a do większości można również dojechać samochodem. Zapraszam na przegląd magicznych, tyrolskich jezior!

Poniżej podaję kilka jezior, które udało mi się odwiedzić, rzekę od której koloru nie można oderwać wzroku oraz kilka propozycji, których nie udało mi się zrealizować, ale jestem pewna, że są tego warte. Przenieśmy się w krainę turkusem płynącą.*

*woda przybiera kolor turkusu tylko w słoneczne dni, podczas zachmurzenia możecie być rozczarowani, dlatego dobrze sprawdźcie pogodę!

Koniecznie sprawdźcie VIDEO Z TYROLU  


Na początku warto wspomnieć, że setki lat temu jeziora wysokogórskie były tutaj uważane za wylęgarnie smoków, potworów oraz siedlisko starożytnych gatunków ryb. Oczywiście nie tylko jeziora były owiane przypowieściami z dreszczykiem emocji, ale również górskie skały, których kształty odbiegały od normy, dlatego Tyrol można traktować jako krainę, która wraz z wdychanym powietrzem zaszczepi w nas odrobinę magii.


Achensee – jedno z najpopularniejszych i największych jezior Tyrolu, które przyciąga swoim pięknym kolorem. Wokół jeziora znajduje się pięć plaż, które oferują komfortowe zejście do wody oraz wypożyczalnie wszelkiego rodzaju sprzętu do sportów wodnych. Wokół jeziora poprowadzony jest szlak spacerowy. Po stronie bliżej drogi jest to dość zatłoczony deptak, przy którym wiele osób decyduje się na piknik bezpośrednio przy jeziorze, a po drugiej stronie szlakiem czerwonym można odkryć nieco bardziej dzikie oblicze jeziora. W miejscach niewyznaczonych kąpiel jest zakazana, ale zejścia do wody są porobione co kilkadziesiąt metrów i wielu ludzi decyduje się na pływanie pomimo zakazu.


 

Plansee – drugie pod względem wielkości jezioro w Tyrolu, które tak samo jak Achensee przyciąga głównie kolorem oraz możliwością kąpieli. Położone jest ono w samym sercu Alp Lechtalskich. Popularne są tutaj kempingi usytuowane bezpośrednio przy jeziorze (bardzo rygorystycznie podchodzą do osób próbujących spać w okolicy na dziko). Wzdłuż jeziora znajduje się sporo kameralnych zatoczek zachęcających do postoju.

 

Gepatsch-Stausee – jezioro znajduje się na płatnej trasie pod lodowiec Kaurneltarel Gletscher (polecam!), którą opisywałam w poprzednim poście. Znajduje się przy nim zapora z widokiem na ośnieżone szczyty Alp.



Weissee – kolejne jezioro na trasie Kaunertal Gletscherstraße, które miało zdecydowanie najbardziej intensywny kolor ze wszystkich, które udało mi się odwiedzić. Samochód można zaparkować bezpośrednio przy jeziorze i udać się na spacer wokół turkusowej wody.


Kogelsee – to jezioro nie jest już tak ogólnodostępne i trzeba się troszkę pomęczyć, żeby do niego dotrzeć. Najlepiej wyruszyć z małej wioski Gramais, która już sama w sobie jest bardzo malownicza. Trekking do jeziora zajmuje około 2,5h, ale warto podejść jeszcze troszkę wyżej, żeby móc zobaczyć je z lotu ptaka. Szlak raczej mało uczęszczany, w początkowej fazie droga jest dość monotonna, dopiero później zaczynają się ukazywać majestatyczne, ostre szczyty otaczające nas z każdej strony. Bardzo prawdopodobne, że natkniecie się tam na koziorożce alpejskie.




Badesee Hoch-Imst – małe jeziorko znajdujące się obok popularnego zimowego kurortu Imst. Jest malutkie, kameralne, dozwolona jest w nim kąpiel. Jeśli mieszkacie w okolicy warto go odwiedzić w ramach relaksu, jeśli nie to moim zdaniem szkoda na nie czasu.


Weißensee – alternatywa dla znajdującego się kilka kilometrów dalej popularnego, pięknego i płatnego Blindsee. Bezpośrednio przy jeziorze znajduje się parking, są też trasy spacerowe – dobre miejsce na odpoczynek po drodze. Po samej nazwie ciężko go znaleźć, dokładny adres to 6633 Biberwier, Austria


Burg Laudegg – odrestaurowane ruiny zamku w pobliżu miejscowości Ladis. Kręcąc się w tych okolicach nie sposób nie zwrócić na niego uwagi, ponieważ usytuowany jest na bardzo stromym zboczu. Podjeżdżając bliżej można zobaczyć jego drugą, mniej majestatyczną stronę, czyli kameralne zaplecze z jeziorkiem i wolno płynącym, codziennym życiem mieszkańców.


Rzeka Lech – wzdłuż tej rzeki prowadzi słynny szlak Lechweg liczący 123,7km. Przejście zajmuje około tygodnia, ale jeśli nie macie czasu lub ochoty na tygodniową wędrówkę to warto udać się chociaż w niektóre miejsca, w których rzeka Lech mieni się błękitem i wije przez piękne Alpy Lechtalskie. Można udać się np. na most pieszy Forchacher Hangebrucke. Niestety obecnie obok prowadzone są budowy i nie wygląda tam już tak klimatycznie jak pierwotnie, ale widoki i tak są całkiem ładne. Zaparkować można na Wanderparkplatz Forchach, spacer do mostu zajmuje około 10min.




Dodatkowe jeziora, do których nie udało mi się dotrzeć, a z pewnością są warte uwagi:

Blindsee – jezioro pośród szczytów górskich, do którego wjazd jest płatny, ale widoki powinny to wynagrodzić, znajduje się ono bardzo blisko bezpłatnego jeziora WeiBensee, o którym pisałam wcześniej

Gufelsee – turkusowe jezioro w górach w okolicy Imst (trzeba przeznaczyć kilka godzin na trekking)

Rifflsee – nieziemsko turkusowy kolor

Schlegeissee – to nad tym jeziorem znajduje się najbardziej instagramowa kładka Austrii i zdecydowanie jedne z piękniejszych widoków.







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Wild Heart Tour , Blogger